Co ja mam robić, czyli powołanie.


Felietony UMYSŁ, Umysł / czwartek, Styczeń 26th, 2017

Mam wrażenie, że każdy z nas chce być w czymś wyjątkowy. Czymś się wyróżniać, nie być takim jak inni. Robić coś na swój szczególny sposób i zostać zapamiętany. Tak jak mama chce być wspominana za swój pachnący jabłecznik, tak i Albert Einstein za swoje równanie, a prawnik za sprawę sądową, w której wybronił niewinnego człowieka. Każdy chce być kimś i mieć znaczenie. Najpiękniejsze jest to, że KAŻDY MOŻE BYĆ tym, kim naprawdę chce.

Często potocznie mówi się: Ty jesteś do tego stworzony! Co inaczej po prostu znaczy „powołany”. Każdemu słowo powołany kojarzy się z pójściem do zakonu. Nic bardziej mylnego. Każdy z nas jest do czegoś powołany: do bycia żoną, lekarzem, dyrektorem, naukowcem, pisarzem, księdzem, fryzjerem, sprzątaczką. Każdy rodzi się z jakimś fachem w ręku, którego jest nieświadomy. Niektórzy odkrywają go już we wczesnych latach, a niektórzy pod koniec życia. Zdarza się i tak, że pobłądzimy i nigdy się nie dowiemy. Róbmy jednak wszystko co w naszej mocy, aby nie błądzić, a jak najszybciej znaleźć ścieżkę dla nas wyznaczoną. Ta ścieżka jest NASZYM OSOBISTYM SZLAKIEM. Nikogo innego tam nie znajdziemy. Tylko ja i moja droga, którą przygotował dla mnie Bóg. To jest tak jakby ktoś specjalnie dla nas uszył kombinezon. Idealne rękawy, wcięcie w tali, długość nogawki. Wszystko jest idealnie dopasowane, ale my na siłę próbujemy wbijać się w nie swój strój. I pytanie: dlaczego? Przecież mamy najlepszy kombinezon świata, a chcemy go zamieniać na gorszy model, który będzie, albo za duży, albo za mały. A czy Ty właśnie mierzysz swój strój, czy może pożyczyłeś od kogoś innego? Co robisz?

Zawsze zazdrościłam tym, którzy od młodzieńczych lat wiedzieli co chcą robić w życiu. Wydawali się tacy przekonani i spokojni o swoją przyszłość, która do mnie zbliżała się wielkimi krokami. A ja? Ja na nią czekałam z otwartymi ramionami. Żyłam z nadzieją, że kolejny dzień odpowie na ciągle nurtujące mnie pytanie – KIM BĘDĘ W PRZYSZŁOŚCI? Że ktoś przyjdzie i powie: „Będziesz piosenkarką, a teraz do roboty!”:) Niestety nie ma tak łatwo. Życie stawia przed nami ciągłe wyzwania. Mam wrażenie, że regularnie musimy stawiać czoło nowym sytuacjom, dzięki którym czujemy się coraz bardziej niezwyciężeni. Zapewne jednym z takich wyzwań jest odnalezienie SAMEGO SIEBIE w tym całym zamieszaniu na ziemi. Znalezienie dla siebie miejsca, gdzie będę czuł się bezpieczny, szczęśliwy, kochany. Gdzie będę mógł być sobą. Ja właśnie tak widzę swoją przyszłość … chcę być sobą. Nie mogę pogodzić się z tym, że ludzie ze strachu robią rzeczy, których nie lubią – nie mówiąc już o pokochaniu swojej pracy. Nie mogę pogodzić się z tym, że tacy ludzie robią coś do czego nie są stworzeni. Mówię NIE na to, że Ci sami ludzie, w wyniku ciągłego ukrywania swojego JA, popadają w stany depresyjne i już nie cieszą się życiem. Nie zgadzam się na ciągłe zataczanie błędnego koła. Skoro urodziłam się z pewnym, ściśle określonym talentem, to jakim cudem mogę być w pełni szczęśliwa robiąc coś co nim nie jest. A TALENT jest we mnie głęboko zakorzeniony. To jestem ja. Więc jak mogę robić coś przez większość mojego życia, nie będąc sobą i przez to nie zwariować? Skoro nie byłam i nie jestem do tego stworzona to jak mogę być w czymś świetna i wyjątkowa. Przecież jestem stworzona do czegoś innego. Mam inny talent. Gdzieś we mnie ukryty, tylko muszę „trochę poszperać” i go znaleźć.

Rozumiem lęk przed zmianą, rozumiem lęk przed podjęciem decyzji o zmianie, rozumiem brak pewności, ale nie rozumiem dlaczego zagłuszamy nasz najlepszy rozum? Nasze serce. To ono podpowiada nam przy każdej możliwej okazji, kiedy tylko poczuje, że ma szansę przebicia. Nasze serce to nasza dusza, a dusza i serce to Bóg, który ma dla Ciebie plan bycia wyjątkowym. Nie bój się, otwórz się:)

Szukając swojej drogi mówili mi „Próbuj, a znajdziesz”. A ja Wam powiem: najpierw PRAGNIJ znaleźć, a później PRÓBUJ.

Twoja M.

4 Replies to “Co ja mam robić, czyli powołanie.”

  1. Zgadzam się z Tobą i myślę, że większość z nas boi się wyjść ze strefy komfortu. Człowiek już tak jest skonstruowany, że kiedy mu wygodnie, przestaje się wiercić, szukać, poznawać. Bo po co, skoro jest ok. Ale nie ma być tylko ok. Ma być wspaniale! A żeby tak było, trzeba czasem zaryzykować, wyjść z wygody i nieustannie poznawać. Wszystkiego dobrego, M!

    🙂

    1. Zgadzam się z Tobą Martyna. Ma być doskonale i najlepiej jak może być, a wszystko to w NASZYCH RĘKACH.

      Dziękuję za komentarz i zachęcam do zaglądania M. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *