Czas


Felietony UMYSŁ, Umysł / wtorek, Styczeń 17th, 2017

Dziś zacznę krótkim „kawałem”, który wyjątkowo zapadł mi w pamięć:

Było sobie trzech diabłów. Dyskutowali co by tu zrobić, aby zniszczyć ludzi. Pierwszy powiedział: Dajmy im bombę i się nawzajem pozabijają. Na co kolejny: Eee tam. przyjdzie Bóg i ich nawróci. Następny: O wiem! Dajmy im pieniądze to z zazdrości się pozabijają! W odpowiedzi usłyszał znowu to samo.. Bóg przyjdzie i ich nawróci. W końcu rzekł trzeci: Dajmy im czas… to ich dopiero zniszczy.

Od razu to do mnie trafiło. To właśnie przez brak czasu zaniedbujemy siebie i swoich bliskich. To jest naszym zniewoleniem. To właśnie przez presję czasu podejmujemy błędne decyzje. To właśnie czas ustala nam jak żyć, jak ma wyglądać nasz każdy dzień, miesiąc, rok i w rezultacie całe życie. Cały czas słyszymy: „do jutra musisz zrobić..”, „za miesiąc trzeba zapłacić za…”, „Masz godzinę na podjęcie decyzji..”, „jutro jedziemy..”, itd. Czas. Czas. Czas. A z tym wiąże się tak niechciana przez wszystkich presja. Mamy za mało czasu by porozmawiać z najbliższymi, za mało czasu, żeby zatrzymać się w sklepie i porozmawiać ze znajomą, której nie widzieliśmy od lat, za mało czasu, by uśmiechnąć się do parkingowego, nie wspominając już o krótkiej rozmowie. My po prostu wiecznie nie mamy czasu. Słyszymy to wszędzie. Nie wyrobiłam się, nie zdążyłam. Nie zrobiłam, bo miałam za mało czasu, nie kupiłam, bo zapomniałam/em… A dlaczego zapomniałaś/eś? Bo myślałaś/eś mniej lub bardziej świadomie, że goni cię czas. A uwierzcie mi, to nic dobrego. Ktoś powie, no ale jak mamy nie patrzeć na czas w XIX w.? Ja nie to mam na myśli:)

Pierwszy krok to przede wszystkim zdanie sobie sprawy, że jestem niewolnikiem czasu. I mimo, że brzmi to strasznie, wiem… słowo NIEWOLNIK przyprawia mnie o dreszcze, to od tego musimy zacząć i nie ma w tym nic dziwnego. Musimy oswoić się z tym właśnie słowem. Jak już się z tym pogodzimy to wtedy możemy zacząć coś zmieniać.
Samo słowo NIEWOLNIK jest połączeniem jakby dwóch słów:

NIE + WOLNO.

Nie wolno Ci wyjść dziś ze znajomymi, bo do jutra musisz napisać raport.
Nie wolno Ci odrobić lekcji z dzieckiem, bo za godzinę przychodzi mąż i obiad musi być gotowy.
Nie wolno Ci jechać na wakacje, bo jeszcze przez 20lat musisz spłacać kredyt.
Nie wolno Ci iść do kina z córką, bo o 20.00 zaczyna sie Twój ulubiony serial.
Nie wolno… nie wolno… nie wolno… nie wolno…

A jeśli zmienimy to na WOLNO?

Wolno mi wyjść ze znajomymi.
Wolno mi odrobić lekcje z dzieckiem.
Wolno mi jechać na wakacje.
Wolno mi iść do kina z córką.
Wolno … wolno… wolno… wolno… !

Im szybciej to sobie uświadomimy tym lepiej. Wykorzystajmy nasz czas na ziemi. Przestańmy się tym czasem zadręczać. Zróbmy z niego naszego przyjaciela, a nie wroga. Niech będzie nam towarzyszem każdego dnia, który pomaga w odpowiednim przeżyciu życia:) Zakumplujmy się! Idź z Twoim czasem na kawę, posłuchaj z nim muzyki, idź na spacer … zaakceptuj to, że czas mija. Czy tego chcesz czy nie. Ale od Ciebie zależy jak będziesz z nim żyć. Może mijać i być po Twojej stronie, a może mijać i być przeciwko Tobie. Co wybierasz? Ja wybieram strategię CZAS TO MÓJ PRZYJACIEL. I tak jak każdą przyjaźń i tą buduje się powoli, stopniowo, krok po kroku, bo każda drastyczna zmiana (nawet ta najlepsza) przynosi niechciane skutki. A więc przede wszystkim powoli akceptujemy przemijalność. Oswajamy się z tym. Od Ciebie zależy ile zajmie Ci ten etap. Staraj się każdego dnia myśleć o czasie, że po prostu jest. Ale nie patrząc na zegarek, tylko niech w Twojej głowie pojawią się myśli „jest czas… czas to mój przyjaciel… czas mija… czas jest dobry … czas jest dobry … czas jest dobry… jest moim przyjacielem”. Jeśli Ci to pomoże napisz sobie na kartce! Przyczep do lustra i jak będziesz mył/a zęby rano JUŻ to widzisz… Czas to mój najlepszy przyjaciel! Nim się obejrzysz zaczniesz zmieniać swoje podejście.

Kiedyś udzielałam się w hospicjum jako wolontariuszka. Miałam wrażenie, że każda rozmowa, którą tam odbywałam odciskała na mnie swoje indywidualne piętno i kiełkowała baardzo powoli, aż w końcu, w odpowiednim dla mnie momencie, przynosiła wyjątkowy owoc. Tak też było i w tym wypadku. Pewnego dnia chodząc od pokoju do pokoju, od łóżka do łóżka ze standardowym pytaniem: „Czy mogę jakoś Pani/ Panu pomóc?” zatrzymałam się na dłużej, aby porozmawiać z jedną podopieczną. Pani opowiadała mi jak jest jej bardzo przykro, bo nie była pewna, czy jej dzieci są świadome jej ogromnej miłości do nich. Przekonywałam ją, że na pewno zrobiła wszystko co było w jej mocy, aby tę miłość im przekazać, uspokajałam. Po krótkiej, ale bardzo interesującej rozmowie ona powiedziała: ” Tak … kochałam ich bardzo, ale czy miałam czas, aby im to pokazać?”. Mam wrażenie, że nigdy nie zapomnę tych słów.

Kochani, zróbmy wszystko co w naszej mocy, aby ZAWSZE mieć ten czas dla naszych najbliższych. Aby pokazać im jak bardzo nam na nich zależy: słowem lub gestem. Jakkolwiek, gdziekolwiek. Po prostu pamiętajmy i nie zapominajmy, że goni nas czas… 🙂

Trzymam kciuki, aby jak najwięcej z Was – moich czytelników, ten post wzięło sobie głęboko do serca i zrobiło choć mały kroczek w kierunku zmiany. Poświęć czas dla siebie i swoich bliskich. Proszę. Proszę nie bądź nie+wolnikiem, a wolnym człowiekiem. Proszę.

Powodzenia, Twoja M.

PS.Pamiętaj, że wszystko to co piszę pomogło akurat mnie. Może i Tobie pomóc, ale nie musi. Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości pisz w komentarzach na dole. Na pewno odpiszę najlepiej jak tylko potrafię:)
PS. I jeszcze jedno … od czytania moich postów nic się samo nie zrobi. Każda zmiana zaczyna się od Twojej akcji! Do roboty 🙂

9 Replies to “Czas”

  1. Czytając Twój wpis przyszła mi na myśl jeszcze jedna rzecz, a raczej słowo, którego nadużywamy ( przynajmniej ja).
    …MUSZĘ…

    Nie umiem sobie przypomnieć czy znam kogokolwiek kto użył przy mnie jakiegoś innego słowa zamiast naszego poczciwego, zapracowanego MUSZĘ.

    MUSZĘ zrobić zakupy… MUSISZ odrobić lekcje… MUSZĘ tam iść… MUSZĘ napisać raport… MUSZĘ posprzątać… MUSZĘ zrobić pranie… MUSZĘ, MUSZĘ, MUSZĘ…

    Przecież to słowo już na samym początku zabiera nam chęci, energię do robienia czegokolwiek. Czujemy się do czegoś zmuszeni nawet jeśli to był nasz pomysł, nasza inwencja.
    I tak sobie pomyślałam, idąc Twoim tropem, jakby to było postarać się zamienić to zmęczone MUSZĘ na coś innego. Na słowo, które doda nam energii, popchnie do działania… Do głowy przyszło mi CHCĘ!!!

    CHCĘ zrobić zakupy… CHCĘ odrobić lekcje… CHCĘ tam pójść… CHCĘ to zrobić… CHCĘ wstać rano…
    Czy to nie pomogłoby nam w wielu sytuacjach, na które nie mamy wpływu? Czy to nie ułatwiłoby nam wykonywanie codziennych, na pozór żmudnych i męczących czynności?

    Przeczytałam dzisiaj, że do zerwania złego nawyku potrzeba 21 dni.
    To może być AŻ lub TYLKO 21 dni, ale czy nie warto spróbować?
    Można iść za Twoją radą i rozwiesić sobie wszędzie karteczki z napisem WOLNO MI i CHCĘ aby o tym pamiętać.
    Nie wiem. Tak mi przyszło do głowy.
    W każdym razie bardzo dziękuję za inspirację.
    Pozdrawiam,
    Twoja K

  2. Tuż po przeczytaniu tego tekstu natrafiłam na fragmenty, które nawiązują do czasu:
    Usuwaj pośpiech ze swojego życia. Czy sądzisz, że cokolwiek ułatwia lub przyspiesza?
    Raczej powoduje zamęt i chaos. I w ten sposób komplikuje i utrudnia wiele spraw. Nade wszystko niszczy zdrowie i duszę.
    Będę wraz z tobą układał twe obowiązki i czynności. Zajmuj się nimi kolejno nie myśląc o następnych. Ufaj – zadbam o wszystko.
    Alicja Lenczewska Świadectwo

    Dziecko, nie bierz na siebie zbyt wielu spraw, bo jeśli będziesz je mnożył, nie będziesz bez winy.
    I choćbyś pędził, nie dopędzisz,
    a uciekając, nie umkniesz.
    Mądrość Syracha 11,10

    To takie ważne by cieszyć się każdą chwilą, a nie spieszyć z kolejnymi zadaniami niemal jak na wyścigach. Droga M., bardzo dziękuję za to, że tak pięknie piszesz o tym co najważniejsze! 🙂

    1. Moja Droga P.
      Bardzo dziękuję za podesłane fragmenty. „Usuwaj pośpiech” i „nie bierz zbyt wiele spraw” szczególnie do mnie trafiły… i na pewno będę do nich wracać.
      Zaglądaj do mnie czasem.
      Twoja M.

  3. „Iluż to ludzi, płynąc w ten rejs, niebezpiecznie przeciąża swoja łódź niedorzecznymi przedmiotami, ktore wydają sie im niezbędnym warunkiem przyjemności i komfortu podróży, lecz w istocie sa tylko zbędnym balastem. […]

    Wyrzuć balast, człowiecze ! Niech łódź twego żywota bedzie lekka, załaduj na nia tylko to, czego naprawde potrzebujesz – przytulny dom, proste przyjemności, paru przyjaciół godnych tego miana, osobę, którą kochasz i ktora ciebie kocha, kota, psa, zapas fajek, pod dostatkiem żywności i pod dostatkiem ubrań oraz troche wiecej niz pod dostatkiem napoju; pragnienie jest bowiem rzeczą niebezpieczna.

    Od razu sie przekonasz, że łodzią łatwiej sie steruje, ze jest mniej wywrotka, a nawet jesli sie wywróci, to nie szkodzi: rzetelnemu rzemiosłu woda niestraszna. Bedziesz miał czas i pracować, i myslec. Bedziesz miał czas spijać słodycz żywota – bedziesz miał czas słuchać eolskiej muzyki, ktora bozy wiatr wygrywa na jardach ludzkich serc – bedziesz miał czas …”

    Jerome K. Jerome „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”

    1. Cześć K 🙂 Bardzo się cieszę, że na mnie trafiłaś i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. W każdy piątek pojawia się nowy felieton, a na facebooku codzienne inspiracje. Miłego dnia pełnego pozytywnej energii 🙂
      Twoja M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *