Dlaczego warto być otwartym na świat?


Dusza, Felietony DUSZA / niedziela, Kwiecień 1st, 2018

Kiedy ostatnio leżałam w łóżku, spoglądając kątem oka na moją półkę z książkami zdałam sobie sprawę jak dobrze jest być otwartym na wszystko co przynosi nam życie. Jak dobrze jest mieć na półce cały wachlarz książek i czerpać wiedzę z różnych źródeł. Pomyślałam również, że lęk potrafi zamknąć nas na coś wyjątkowego z obawy przed zranieniem czy odrzuceniem.

Lęk  – oddala od prawdy

Lęk to jednocześnie wróg i przyjaciel dlatego dobrze jest nauczyć się z nim żyć. On nie przyniesie mi nic dobrego dopóki nie zacznę zdawać sobie sprawy z jego istnienia. Lęk może być ogromny. Może paraliżować, może powodować reakcje fizyczne, odbierać siły i mowę. Z obawy przed reakcją innych możemy zamknąć się na gotowe dla nas rozwiązania. Zamykamy przestrzeń rozwiązania i radości z obawy. Kierujemy się energią lęku, a nie miłości. Lęk odbiera nam jasność widzenia i słyszenia. Nie słyszę siebie i swoich głosów. Słyszę obce głosy w mojej głowie, które nie są prawdziwe, choć w danej chwili wydają się najprawdziwsze ze wszystkich.

Lęk odbiera nam chęci do poznania nowości. Jeśli mam zerknąć i skierować swoją głowę w inną stronę niż zazwyczaj, paraliżuje mi szyje. Czasami nieświadomie odwracałam głowę od miłości i rozwiązania mojego problemu, ponieważ przemawiał przeze mnie lęk. Ten LĘK był obawą przed odrzuceniem i zranieniem.

Lęk kierował mną wielokrotnie. Kiedy zaczęłam zdawać sobie sprawę jak bardzo obecny jest w moim życiu zechciałam poznać techniki, które pozwolą mi pozbyć się go jak najszybciej. Chciałam spojrzeć mu prosto w oczy i zapytać czego ode mnie chce i dlaczego nie pozwala cieszyć się życiem…

 

Lęk – nie jest taki straszny.

Choć dużo czynności w swoim życiu wykonujemy pod presją (czyli pod wpływem lęku), to on za bardzo nie musi się gimnastykować by zawładnąć naszą codziennością. Tak prosto otwieramy mu furtki i dajemy się zwieść pięknymi słowami: bądź ładna/y, perfekcyjny, musisz iść do kościoła, by zasłużyć na miłość Boga, nie dotykaj swego mężczyzny, nie pożądaj, nie myśl źle, bądź pokorny, bo tylko wtedy będziesz zbawiony, nie ciesz się, bo to nie wypada, nie całuj się, bo co ludzie pomyślą, nie ubieraj się w tą sukienkę, bo za krótka, nie krzycz, bo jesteś za głośny, zdaj egzamin na 5, zarabiaj więcej dla swojej rodziny… i wiele innych.

Pięknie to brzmi, jednak pod wieloma czynnościami nie kryje się miłość, a LĘK. To on dyktuje nam warunki i powoduje stres.

Kiedy tak patrzyłam na swoją półkę z książkami zdałam sobie sprawę, że nigdy nie pokonam lęku, będąc na niego zamknięta. „Muszę” otworzyć się na wszelkie aspekty w moim życiu – na nowe książki na mojej półce 🙂 Lęk, który tak bardzo mnie paraliżował, miał do mnie ogromny dostęp w rezultacie oddalając mnie od prawdy głównie przez to, że nie wiedziałam o jego istnieniu.

 

Lek na lęk? OTWARTOŚĆ!

Pragnę pokładać ogromną ufność w Bogu i nie bać się czerpać inspiracji z różnych źródeł, które stawia przede mną życie.

Być OTWARTĄ NA TO, CO PRZYNOSI MI ŻYCIE.

Otwierać się na wszystko, a nie zamykać z lęku, że oddali mnie to od Boga.

Jaka byłaby wtedy moja wiara?

Wcześniej uważałam, że to co dobre, to religijne, że to dla mnie najlepsze. Z obawy przed oddaleniem od Boga, Stworzyciela, przed popełnieniem błędu, często rezygnowałam z części siebie. Rezygnowałam z książek, nagrań, filmów, rozmów. Kierował mną lęk, a nie ufność i miłość. Teraz pragnę być wolna i otwarta. Nie ograniczać się do niczego.

Pragnę, aby na mojej półce z książkami był cały świat – przekrój tego co przyniesie mi życie. Pragnę poznać prawdziwego Boga, a nie zamykać się na kościelnego osobnika. Bo dla mnie Bóg mówi przez każdego, w tak różny sposób, w tak odmienny, że nie jestem w stanie tego pojąć. Skoro nie jestem w stanie tego pojąć, to dlaczego tak usilnie próbuję to robić i zamykać się jeszcze bardziej i bardziej? Przecież już jestem tam bardzo ograniczona, przecież i tak widzę i czuję tylko skrawek, a jeszcze na siłę zawężam sobie pole widzenia.

Wolność

Od teraz na mojej półce będą tak różne książki, jak różny jest świat. Z każdej religii, z każdego przekonania, różnych myślicieli, różnych poetów i pisarzy. Będę zagłębiać każdą wiedzę i kochać każdego człowieka z miłości, a nie z lęku 🙂

Będę przytulać wtedy kiedy mam na to ochotę. Kochać pełną parą, całować, tańczyć i śpiewać w niebogłosy. Pójdę na kolację w dresie, a na plażę rano w sukience. Będę się malować, albo i nie. Będę słuchać innych tak jakbym pierwszy raz ich widziała. Będę patrzeć na innych jakbym ich nigdy wcześniej nie słyszała. Będę obserwować i cieszyć się z życiem, a nie rozmyślać i hamować siebie. Będę robić to na co mam ochotę, nawet jeśli nie będzie to zgodne z dogmatem, systemem i tym co ludzie mówią. Będę wierzyć w miłość i ufać sobie, że to co robię jest słuszne.

Na mojej półce z książkami będzie całe moje życie. Nie TYLKO usłane jedną tematyką, jednym schematem i pięknymi różami. Ja będę inna i mój Bóg zawsze będzie ze mną. Zawsze będzie mnie kochał. W każdej religii, w każdym dniu, w każdej książce, w każdym spojrzeniu, w tańcu podczas postu i jedzeniu mięsa w piątek. Będzie mnie kochał jak pójdę w niedziele na spacer zamiast do kościoła, będzie mnie kochał jak będę kochać i jak będę krzyczeć. Jak nie będę pokorna, jak będę głośna i radosna. Jak będę wyjątkowa i szalona. Jak będę smutna i płaczliwa. Jak będę się całować, uprawiać seks, dotykać i pieścić.

MÓJ Bóg <3 będzie ZAWSZE ze mną i ZAWSZE będzie mnie kochał.

4 Replies to “Dlaczego warto być otwartym na świat?”

  1. Bożeee, M. przegenialny artykuł! Cieszę się, że masz tak zdrowe i otwarte podejście do życia! Podziwiam i uczę się. Dzięki wielkie za ten wspaniały wpis. Dobrego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *