Miłość większa niż wiara


Dusza, Felietony DUSZA / niedziela, Styczeń 7th, 2018

Nie potrafię opisać jak wielką dla mnie moc ma miłość. Powszechnie mówi się „miłość czyni cuda” i bardzo w to wierzę. Jeśli jest szczerą i prawdziwą furtką to potrafi otworzyć każde serce.

Na jednym z kościółków w moim rodzinnym mieście znajduje się napis: „Zło dobrem zwyciężaj”. Za każdym razem kiedy go widzę wali mnie po oczach i uderza prosto w serce. Nie potrafię przejść obojętnie. Dobro identyfikuję jako wyraz miłości do drugiego człowieka, więc drobna zmiana na: „Zło miłością zwyciężaj” nie będzie zbyt naciągana.

Nie wiem, czy ten napis, czy moje poranne modlitwy i medytacje czy jeszcze coś innego, stworzyły w mojej głowie pewien obraz miłości w skali globalnej, w skali całości naszej planety i funkcjonowania ziemi.

Miłość wyobrażam sobie jako niewidzialną falę bardzo intensywnych kolorów, która jest pomiędzy dwojgiem, trojgiem, bądź całą gromadą ludzi.

Świat składa się z fal o różnych barwach, o zmiennych gęstościach i odmiennych rozmiarach. W mojej wyobraźni każda z tych fal ma ściśle określoną moc z jaką działa na ziemi. Każda emocja, każde uczucie, każde zachowanie, każda intencja, każdy uczynek i każdy akt wyrażania miłości skrywa w sobie niewidzialną energię. I tak żyjemy… pomiędzy przepychankami różnych energii oraz różnych mocy. Moja wyobraźnia sięga trochę dalej.

Wyobrażam sobie ziemię jako ogromną kulę, która otoczona jest właśnie takimi różnobarwnymi falami. One przenikają siebie wzajemnie, zmieniając barwy, kierunki, prędkości. Dlaczego o tym piszę?

Bo w tym wszystkim jest MIŁOŚĆ. Ona jest najsilniejszą mocą, energią, najbardziej kolorową falą i najbardziej charakterystyczną.

Zdecydowanie wyróżnia się na tle innych. W porównaniu do energii innych emocji lub uczynków ma stokrotnie większą siłę.

W tym wszystkim, pośród przepięknych fal są i bezbarwne. To są złe uczynki. I mimo, że jest ich bardzo dużo to nie rzucają się w oczy, ponieważ są ukryte pod kolorowymi falami miłości. Każdorazowo, kiedy ktoś czyni coś dobrego wyobrażam sobie, że w tym momencie kolorowa fala miłości otacza kulę ziemską, pokonując z łatwością kilka bądź kilkanaście bezbarwnych fal złości.

Kiedy w moim życiu znajdują się sytuacje trudne do przejścia lub kiedy zmagam się z jakimś problemem wracam do mojej wizualizacji. Jeśli jest mi trudno zdobyć się na akt wyrażenia miłości drugiemu człowiekowi, ponieważ moja złość i smutek są bardzo silne, wtedy wyobrażam sobie jak moja słabość przyczynia się do działania całości. Jak brakuje aktów miłości i jak bardzo mogę pomóc, gdyby nie moje ego… Wtedy często, choć nie zawsze, zdobywam się na akt miłości. Jestem w stanie przeprosić pierwsza, wyciągnąć rękę, pocałować, zadzwonić i wyjaśnić spór. Wtedy jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ wiem, że moja fala miłości pokonała dużo złego na tym świecie. Wierzę, że uczynek, który wykonałam z czystymi intencjami – bo w przypadku działania fal i tej wizualizacji są niezbędne – z łatwością pokonuje bezbarwność tego świata.

Kiedy byłam na rekolekcjach u Jezuitów w Kaliszu wpadła mi w ręce książka zatytułowana: „Miłość większa od wiary”. Od pierwszej chwili zaintrygował mnie jej tytuł.

– Jak to? – pomyślałam. Silniejsza od wiary?

Sesję prowadził ksiądz Żmudziński, który był autorem tej właśnie książki. Podczas swoich wykładów często poruszał temat miłości i opowiadał jak wielkie znaczenie ma w naszym życiu. Opisywał wiele osobistych doświadczeń, które pozwoliły nam choć trochę pojąć istotę miłości i tego, że ona czyni cuda. Szczególnie ujęła mnie pewna prawda, która kiełkowała we mnie podczas słuchania opowieści ks. Żmudzińskiego:

 

Miłość jest najsilniejsza ze wszystkiego.

 

Świadomość, że naprawdę nie ma NIC co jej choć trochę dorównuje uderzyła we mnie. „(…) są trzy: wiara, nadzieja i miłość, z których najsilniejsza jest miłość…” Ten cytat znam od dawna, ale co z tego skoro nie do końca zdawałam sobie sprawy z jego znaczenia. Miłość jest silniejsza od wiary, od nadziei, od radości, od relacji i od wszystkich modlitw świata.

 

Właściwie, to sam akt wyrażania miłości jest najpiękniejszą modlitwą i wyrazem szacunku do Boga. Nie ważne, czy aktu dokonuje osoba wierząca, czy niewierząca, czy praktykująca, czy nie, a może jeszcze inne kombinacje. Odkryłam w sobie tą osobistą prawdę, że nie ma znaczenia kto wyraża miłość, tylko, czy czyni to z czystą intencją oraz prawdziwą miłością.

 

Ps. Zachęcam do odwiedzenia ośrodka w Kaliszu 🙂 Profesjonalnie, ogrom wiedzy, przytulnie i radośnie. Tutaj link i plan rekolekcji na rok 2018: http://dfdkalisz.jezuici.pl/terminarz/

 

3 Replies to “Miłość większa niż wiara”

  1. Miłość to jedyny dowód, i zarazem najmocniejszy że ten świat nie jest przypadkiem.
    „Zło dobrem zwyciężaj” św. Paweł List do Rzymian 12,21, chociaż teoretycznie istnieje możliwość, że św. Maksymilian Kolbe nie wiedział, że św. Paweł też tak pisał trochę wcześniej ;P

  2. A co robic gdy w zwiazku tylko jedna strona kocha? Warto probowac czy skoro na kazdym kroku slyszy sie jedno wielkie ‘ODEJDŹ’ to lepiej odpuścić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *