Bóg nie jest od straszenia


Dusza, Felietony DUSZA / wtorek, Grudzień 11th, 2018

Zdecydowanie nie. Wiele istnieje teorii spiskowych dotyczących Boga: „ukarze Cię, bo nie chodzisz do Kościoła”, „zapłacisz za to co zrobiłeś po śmierci”, „nie rób tego, bo to grzech!” (i już trzęsą się nogi). Te i wiele innych, jest niestety coraz częściej spotykane. Coraz częściej również to my sami siebie straszymy, co w rezultacie prowadzi do oddalenia od szeroko pojętej wiary. Sami piszemy swoje scenariusze i wizje wszechświata, wizje swojego Boga.

 

CZYM JEST WIARA?

Wiara stereotypowo kojarzy się z nudą i niedzisiejszym podejściem do świata. „Jesteś naiwny”, „za dobry”, „nieświadomy” … „żyjesz w chmurach”. Wiara na dziś dzień to coraz częściej kula u nogi, a nie skrzydła na plecach. Trzeba przyznać, że tak właśnie się mówi lub myśli. Ja zupełnie się z tym nie zgadzam. Wiara w kogoś lub coś ponad nami nie od razu musi być zła i warunkowa. Moje osobiste przeświadczenie jest takie, że wiara może mieć różne wymiary i perspektywy w zależności od miejsca urodzenia, kultury i sposobu jej praktykowania. Dla niektórych wiara to co niedzielna tradycja spędzenia czasu w gronie najbliższych lub poranna kawa w ciszy. Wiara dodaje siły w zrozumieniu dzisiejszego świata oraz znalezienia sensu życia. Pozwala się nie zagubić pośród gąszczu spraw i myśli, być bardziej spokojnym i radosnym. Jeśli wiara jest odpowiednio „stosowana” – bez żadnego przesadyzmu, a z pełną miłością do siebie i drugiego człowieka – TO MA OGROMNĄ SIŁĘ! 🙂

Kimże człowiek jest bez wiary?

Nie mówię tylko o wierze religijnej, ale o szerokim spektrum tego w co może wierzyć człowiek. Wiara w teorię ewolucji, w siłę przyrody, reinkarnację, w Chrystusa, czy w Buddę. Dobrze praktykowana wiara w cokolwiek jest zawsze dobra. Nie ma więc sensu obrażać tych, którzy wierzą w coś w co Ty nie wierzysz, bo oni mają głębokie przeświadczenie, że to co sobą reprezentują jest dla nich dobre.

Czytaj także: „Kiedy wylewa się na Ciebie złość”

NASZE HISTORIE

Ileż z tego co odczytamy czy usłyszymy od razu interpretujemy jako swoje, jako pewne i niezmienne. Momentami wiele z tego odczytujemy nie tak jak powinniśmy, interpretując je na swój indywidualny sposób. Wiara to zapewne taki czynnik naszego życia, który może być rozumiany na wiele różnych sposobów. Jest to kwestia bardzo indywidualna i prywatna, więc trudno winić kogokolwiek za to, że źle wierzy lub myśli. On myśli i czuje jak czuje. Tak właśnie czuje i tak właśnie propaguje. Nikt nie wie co dana osoba przeżywa wewnętrznie, więc rzeczywiście nie można mu powiedzieć, że coś z nim nie tak.

Każde przemiany wewnętrzne, które w nas zachodzą na swój własny specyficzny sposób, są aktualnie, w danym czasie najważniejsze z możliwych, więc nigdy nie należy ich bagatelizować – szczególnie wtedy kiedy dotyczą jakiś intymnych sfer. To są właśnie nasze historie, które tworzą nas a my ich. To samo tyczy się BOGA. To nie Kościół, to nie dziadek, czy babcia odpowiadają za to jaki Ty masz obraz Boga, a Ty sam. W takim sensie, że oczywiście mieli oni swój wpływ na to, co obecnie myślisz na dany temat, ale to wszystko do pewnego momentu. Teraz już zupełnie nie – teraz to Ty jesteś swoim Panem i sam stawiasz granice.

To Ty budujesz swoją własną historię. Nawet jeśli masz wrażenie, że Kościół grozi Bogiem to nie słuchaj tego, a zacznij sam tworzyć obraz Boga miłości. Nie patrz na babcię, mamę, czy koleżankę – niech każdy sam patrzy na siebie i na to kim chce być w przyszłości.

Czytaj także: „Jak dostrzec w drugim człowieku dobro?”

BÓG NIE KARCI

Miałam i nadal mam takie przeświadczenie, że „powinnam” coś doceniać, bo jak nie to za chwile tego zabraknie. Przecież Pan Bóg mnie w ten sposób nauczy wdzięczności – myślę. Ale dlaczego z góry zakładam, że miałby mi coś zabrać? Dlaczego z góry oceniam życie, jako złe, przemijające… trochę tak jest, że sama sobie założyłam jakie to życie jest i nieświadomie żyje wedle tego scenariusza. Lęk przyciąga lęk, problem przyciąga problem, radość ciągnie radość. Najlepszym scenariuszem z możliwych jest życie bez jakiś konkretnych założeń i planów, czyli NIEPRZYWIĄZYWANIE SIĘ do swojej przyszłości. Nie zakładanie, że Bóg jest zły, a życie nieprzewidywalne, bo rzeczywiście takie będzie. Życie jak najlepiej, po najlepszemu i według najlepszych recept. To jest dopiero dobry scenariusz.

Amen.

 

Bog jest miloscia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *