Być jak Forrest Gump


Dusza, Felietony DUSZA / niedziela, Październik 28th, 2018

Ostatnio po raz pierwszy w życiu oglądałam Forrest Gumpa. Zawsze słyszałam jak zachwycają się nim miliony, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji na spokojnie i w skupieniu do niego zasiąść. Nadażył się wolny wieczór, więc wykorzystałam okazję i zasiadłam przed telewizorem w swoim vanie.

Od pierwszych chwil wiedziałam, że jest to film dla mnie. Pojawiła się melodia i to wystarczyło bym odpłynęła gdzieś daleko. Jak już czytacie mnie dość długo, to wiecie, że wg mnie nic nie dzieje się bez przyczyny. I tym razem wiedziałam, że Forresta włączyłam nie przez przypadek. To był idealny moment, w którym mogłam zrozumieć z tego filmu więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Byłam i jestem zachwycona postacią głównego bohatera. Nie sposób go opisać… podejmę się jednak jego charakterystyki na moim tle, ponieważ od tamtego wieczoru stał się dla mnie idolem.

Forrest pozbawiony był jakichkolwiek hamulców jeśli chodzi o wyrażanie uczuć. Był przecudowną osobą, która nie miała żadnych skrupułów jeśli chodzi o komunikację z drugim człowiekiem. On nigdy się nie bał co, kto o nim pomyśli. Dla niego liczyła się tylko i wyłącznie prawda i tą prawdą kierował się całe życie. Czy cierpiał z tego powodu? Nie wydaje mi się. Żył cały czas w zgodzie z sobą i swoimi przekonaniami. Nigdy nie żądał niczego od kogokolwiek, zawsze miał serce na dłoni, a mimo to nikt mu krzywdy nie robił. Wręcz odwrotnie. Był człowiekiem pełnym sukcesów.

Mimo jego choroby wydawał się najnormalniejszy z nas wszystkich. Inni pokazani w świetle zagubienia, patologii i błędnych decyzji. On zawsze taki sam. Taki prawdziwy i oddany życiu. On niczego nie wymagał. Nawet po największym zranieniu z możliwych, nie oczekiwał przeprosin, a jedynie obecności drugiego człowieka. Nie wracał do przeszłości, a cieszył się z chwili obecnej. Z tego, co TERAZ daje mu życie. Nie ważne, że ktoś popełnił błąd. On nie rozpamiętywał, a jedynie szedł do przodu w taki sposób, aby żyć godnie.

Kiedy patrzyłam na Forresta zastanawiałam się jak to możliwe? Jak można być aż tak cudownym człowiekiem pozbawionym roszczeń i wymagań?

Mimo swojego upośledzenia, był samowystarczalny. Jakim cudem nie miał pretensji do życia? Jak można wziąć z niego przykład i żyć w taki sam sposób? Jak my ludzie możemy pozbawić się tych roszczeń i żyć jak Forrest? On zachowywał się tak jakby nic co nieprawdziwe nie istniało, jakby widział tylko dobro. Może rzeczywiście patrząc na drugiego człowieka widział dobro i tym jedynie się kierował? Co miał przed swoimi oczami kiedy patrzył na swoją ukochaną? Co myślał i czuł kiedy stał przed nim drugi człowiek? On nawet nie starał się zapominać o złu, on automatycznie był jego wyzbyty. Jeśli coś mu przeszkadzało to albo walnął kolesiowi, albo wylał swój żal biegnąc przed siebie 3 miesiące. Wrócił do domu i tyle. Nie miał pretensji do siebie ani do świata za krzywdy, które mu się przytrafiają. Żył z dnia na dzień i nie bał się. Jak ktoś jest dobry to obawiamy się, że zostanie wykorzystany. Ale czy Forest został wykorzystany? Czy czuł się tak chociaż przez chwilę? Nie wydaje mi się.

Czytaj także: „Co jest sensem życia?”

Z całego serca pragnę być jak Forrest. To byłoby cudowne być takim człowiekiem bez złych emocji w stosunku do ludzi czy świata. Móc być prawdziwym cały czas, kochać bezwarunkowo i cieszyć się daną chwilą. Pozbawionym być norm zachowań, sztywnych regulacji czy kultury świata. Być zawsze tym kim chce się być. Kiedy mam ochotę wskoczyć do jeziora to wskoczę. Mogę być topless lub w ciuchach. Kiedy mam ochotę pobiegać to idę, nie rozmyślam po co i dlaczego. Chcę zjeść batona, jem batona. Chcę się całować to się całuje… Oby żyło się nam jak najlepiej. Tak, abyśmy bez żadnych problemów i hamulców mogli być sobą, tak jak Forrest.

Byc jak Forrest Gump

M. ciągle poszukująca swojego szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *