Co robić w fatalnej sytuacji?


Felietony UMYSŁ, Umysł / niedziela, Czerwiec 24th, 2018

Umiejętność radzenia sobie w stresujących sytuacjach jest chyba jedną z najbardziej pożądanych w dzisiejszych czasach. Nie mam na myśli tylko największych i najtrudniejszych spraw, ale i te, które z pozoru wydają się błahe. Bardzo często to właśnie one rzutują na nasze zdrowie. Przecież nie denerwujemy się jedynie wielkimi decyzjami życia zawodowego czy rodzinnego, ale i prostymi sprawami życia codziennego. Jeżeli z nimi nie potrafimy sobie poradzić, to jak mamy efektywnie rozwiązywać sprawy trudniejsze wymagające od nas szerszego wachlarzu umiejętności opanowywania emocji?

Zacznijmy zatem po kolei, krok po kroku i z cierpliwością 🙂

Wyrwanie ósemki

Wszyscy mnie straszyli przed wyrwaniem ósemki. Że boli, że nie można mówić, że opuchnięte, że krwawi, że zapalenie, że leki i Bóg wie co jeszcze. Próbowałam nie poddawać się tym negatywnym komentarzom – nawet tym będącym oznakom troski, ponieważ wiem, że każde słowo ma w sobie określoną energię wędrującą pomiędzy ludźmi. Nie chciałam uwierzyć w lęki osób trzecich i przyjąć je jako swoje. Mam swój rozum, swoje ciało i wierzyłam, że tak naturalna rzecz jak wyrwanie ósemki nie musi mnie boleć. Potraktowałam tą sytuację jako praktykę umysłu 🙂

Ważne: Nie brać do siebie żadnych negatywnych słów mających wpływ na moją rzeczywistość.

Kiedy siedziałam na fotelu dentystycznym, zamknęłam oczy i odpłynęłam… mimo, że nie lubię wizyt u jakichkolwiek lekarzy zaczęłam odpływać swoimi myślami gdzieś bardzo daleko. Myślę, że było to wynikiem praktyki medytacji, którą od pewnego czasu stosuję.Uczę się jak kontrolować swoje myśli oraz emocje, aby być bardziej szczęśliwą i spełnioną. Wtedy na fotelu dentystycznym czułam coś w rodzaju medytacji.

Zaczęłam „wysyłać” do swojego kochanego ząbka jak najwięcej miłości. Brzmi śmiesznie? Wiem! 🙂 Ale to podziałało!

Moje myśli były skierowane na tą część twarzy, gdzie w danym momencie działy się cuda. Chirurg cały spocony wyrywał mi zęba, a ja leżąc spokojna na fotelu wysyłałam w tamto konkretne miejsce energię ciepła oraz zrozumienia. Energię miłości i czułości do samej siebie.

Czułam i naprawdę wierzyłam w to, że działam na własną korzyść i w tym momencie bardzo sobie pomagam. Zdałam sobie sprawę, że podeszłam do tej błahej sytuacji z miłością do mojego ciała. Potraktowałam „ósemkę” jako część mnie, która już powinna odejść, która już jest niepotrzebna. Zrobiła swoje i teraz czas na pożegnanie 😉 Tak samo postąpiłam w momencie trądziku. Nie traktowałam go jak wroga, a ukochałam swoją twarz… trądzik znikł praktycznie z dnia na dzień, a ósemka w ogóle nie bolała.

Jeśli z każdą częścią naszego ciała potrafilibyśmy w ten sposób rozmawiać, nastąpiłaby znaczna poprawa naszej samooceny, a pretensje dotyczące naszego wyglądu zewnętrznego zmalałyby. Dlaczego? Coraz bardziej rozumielibyśmy nasze ciało i to czego ono potrzebuje. Jest dialog jest zrozumienie, nie ma dialogu to nie ma zrozumienia. Sa konflikty i wojny między ciałem oraz nami samymi. Takie „rozmowy z ciałem” są jak najbardziej wskazane i potrzebne do osiągnięcia pełnej równowagi psychicznej. Nie traktowanie „ósemki”, bądź jakiejkolwiek części ciała, jako wroga, ale jako część nas to klucz do sukcesu. Podejście z miłością, a nie ze złością i rozgoryczeniem.

Zawsze MIŁOŚĆ

Jeśli w swoim życiu doświadczasz jakiejś przykrej dla Ciebie sytuacji: kłótnia z mamą lub partnerem, nieprzyjemna sytuacja w pracy, irytujący sprzedawca w sklepie, spóźniony pociąg, itp. podejdź do tej sprawy z miłością. Zamknij oczy i myśląc o tym co Cię denerwuje lub zasmuca, spróbuj wykrzesać odrobinę światła ze swego wnętrza. Wiesz, że tam jest 🙂 Kiedy już wyobrazisz sobie uczucie miłości, dobroci lub zrozumienia, spróbuj w swoich myślach przekierować je na tą daną sytuację lub osobę, która Cię denerwuje. To działa! Nie mam zamiaru koloryzować i nie chcę wprowadzać Cię w błąd, że zadziała od razu – jednak stopniowo i powoli zobaczysz, że każda kolejna sytuacja ma na Ciebie coraz mniejszy negatywny wpływ, a uczucie miłości pojawia się w mgnieniu oka.

W chwili kiedy wyobrażasz sobie uczucie miłości już działasz na swoją korzyść. Całe ciało i każda jego komórka dosłownie zdrowieje!

Jeśli się denerwujesz – to nie cierpi nikt inny tylko Ty. Po co więc się stresować i smucić? Lepiej zamknąć oczy, wyobrazić sobie miłość, a jej niewidzialna energia „naprawia” negatywne wibracje między Tobą, a irytującą Cię osobą. Zanim się obejrzysz praktykowanie takiego podejścia wejdzie Ci tak w krew, że miłość będzie napływała automatycznie.

Ja staram się wysyłać MIŁOŚĆ dosłownie wszędzie, gdzie tylko popadnie. Teraz już wiem, że wszystko zaczyna się ode mnie i najpierw muszę zadbać o siebie, aby móc efektywnie zadbać o drugiego człowieka oraz poradzić sobie ze smutkiem lub irytacją. Miłość i szacunek do siebie to klucz do wszystkiego: sukcesów zawodowych oraz rodzinnych, udanego małżeństwa oraz przyjaźnij, działalności charytatywnej czy rozwijania pasji.

Co zatem robić w fatalnej sytuacji? Zadbać o siebie i znaleźć w swoim sercu miłość, która nas uleczy.

Buziaczki, Margaritka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *