Co świadczy o wartości człowieka?


Dusza, Felietony DUSZA / niedziela, Maj 12th, 2019

Powszechna odpowiedź na to pytanie jest dość szokująca. Niestety, w naszych czasach, utarło się, że o wartości człowieka świadczą przedmioty i czynności, które tej wartości nie mają. Żyjąc w złudnym przekonaniu o niewidzialnej mocy rzeczy widzialnych budujemy swoją „wartość” i tą samą miarą mierzymy innych. Chcąc nie chcąc jedno z pierwszych pytań, które pada podczas rozmowy z nowo poznaną osobą jest pytanie o jego stanowisko czy wykonywany zawód.

Co kryje się za tym pytaniem?

Pytać to nic złego, ale warto zapytać samego siebie po co pytam? i co ta odpowiedź mi daje. Co nagle zaczynam myśleć o człowieku? Czy jeśli usłyszę, że skończył studia w USA i pracuje na stanowisku dyrektorskim to zwiększy jego status w mojej głowie? Co się dzieje ZE MNĄ, kiedy zadaję mu to pytanie? Jak wszystko na tym świecie, zadanie pytania o zawód jest jak najbardziej ok jeśli Twoje intencje są w porządku.

Co to znaczy?

Jeśli interesuje mnie cały człowiek, a nie tylko jego zawód to jest ok. Jeśli jego zawód nie przysłania mi innych jego cech to jest ok. Jeśli nie potrafię dokonać „oceny charakteru” czy osobowości danego człowieka bez znajomości tego co robi w życiu to znaczy, że coś jest nie ok. Temat jest bardzo głęboki, a ja staram się go choć trochę przybliżyć/ uogólnić. Jeśli patrzę na człowieka i pierwsze co chcę wiedzieć co robi i ile zarabia to znaczy, że coś jest nie ok. Jeśli oceniam cechy człowieka przez pryzmat jego zawodu, dodaję mu lub odbieram jego wartość, to znaczy, że jestem nie w porządku wobec niego. Jeśli o wartości człowieka w moich oczach świadczy rodzaje wykonywanej przez niego czynności to ranię jego człowieczeństwo.

Niestety takie podejście do człowieka jest w nas strasznie zakorzenione i z przykrością muszę stwierdzić, że do niedawna również w ten sposób patrzyłam na świat, z czego ZUPEŁNIE NIE ZDAWAŁAM SOBIE SPRAWY.

Nie tyle oceniałam innych, ale przede wszystkim siebie uważając, że zbuduję większe poczucie własnej wartości w oparciu o lepsze wykształcenie czy lepszą pracę.

To są super rzeczy i nadal chcę się rozwijać, ale nie może być to dla mnie celem samym w sobie. Nieustanna droga i dążenie do czego prędzej czy później mnie/nas wypali, bo nigdy nie chodzi o budowaniu swojej wartości na tym co się robi. Brzmi trochę śmiesznie, ale tak jest…  Moją wartością mam być ja sama, spełnienie swoich wewnętrznych pragnień, miłość we mnie, a nie nieustanne podążanie za czymś. Nieustanna droga do czegoś, rozmyślanie o przyszłości, o zarabianiu więcej, o niezdrowej satysfakcji z pracy. Jeśli główną motywacją do rozwoju jest PODWYŻSZENIE POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI to czas SIĘ ZATRZYMAĆ.

W takim razie co jest moją wartością?

Nie ukrywam, że było to dość wstrząsające dla mnie pytanie. Skoro dotychczas budowałam poczucie własnej wartości w oparciu o to jaką książkę przeczytam, czy nauczę się nowego języka, czy dobrze i mądrze wypowiem w towarzystwie, czy przebiegnę półmaraton, czy zdam egzamin na 5, czy ktoś mnie poklepie po plecach, czy będę zarabiać dużo… i nagle to wszystko znika… CO WIĘC JEST MOJĄ WARTOŚCIĄ?

Na czym mam bazować i kim jestem bez tych wszystkich zewnętrznych dodatków?

To jaką miarą mierzę siebie w dużej mierze odzwierciedla się w kontaktach z innymi ludźmi. Skoro siebie przestaje mierzyć „materialną” miarą, również przestaję to robić w stosunku do drugiego człowieka. Super uczucie, choć wciąż nieugruntowane w mojej osobowości.

ZAKUPY, CIUCHY, DROGIE KNAJPY

Mimo dużego zagubienia w tym temacie powoli staram się rozgościć i szukać swej prawdziwej wartości w tym kim naprawdę jestem. To, czy będę super psychologiem czy nie, nie dodaje mi poczucia własnej wartości. Robię to dla swojego własnego spełnienia, bo bardzo ciekawi mnie ten temat i drugi człowiek. Uważam, że mam talent, ale nie ten zawód doda mi poczucia własnej wartości, a ja sama odnajdująca się w tym zakresie. Nie będę robiła tego, aby komuś zaimponować lub podnieś swój status społeczny, by lepiej się poczuć sama ze sobą. To samo dotyczy lepszych ciuchów czy mody. Kupuję nowe ciuchy, by podnieś poczucie własnej wartości, czy dla zabawy i kreacji samej w sobie? Co jest moją motywacją? Czy w trakcie wydawania pieniędzy moje ego szaleje i czuję się lepiej sama ze sobą lub lepszą/lepszym od innych ludzi? O czym świadczy poziom wydawanych przeze mnie pieniędzy?

Ja osobiście uwielbiam modę i kocham się nią bawić. W ten sposób wielokrotnie wyrażam siebie i swój nastrój. Moda jest dla mnie jak pisanie – wyzwala moją twórczość oraz kreatywność. Czuję się jak ryba w wodzie. Jednak, jeśli i to podwyższałoby poczucie mojej wartości i robiłabym to bardziej dla ludzi niż dla siebie to trochę lipna ta intencja „tworzenia”. Stroję się, by podobać innym? By oni na mnie zwrócili uwagę i wtedy poczuję się lepiej? Czy stroję się dla zabawy, dla siebie?

A knajpy? Hm.. również uwielbiam chodzić do restauracji. Zarówno tych ładnych, jak i brzydkich. Droższych i tańszych. Wszystko zależy od humoru i wystroju. Nawet ten tekst tworzę w kawiarni z pięknym widokiem na Katedrę w Palermo :), co możecie zobaczyć na zdjęciu pod tekstem. Ale pytanie brzmi: czy to podnosi poczucie mojej wartości, że wyjdę do restauracji, że zjem w knajpie, a nie w domu? Po co w ogóle idę do restauracji i co mi to daje? To również nie powinno świadczyć o mojej wartości. Oczywiście może poprawić humor tak samo jak zakupy, ale niech nasze ego w tym nie szaleje. Po co mi droga torebka? Ale tak naprawdę… zastanów się i zadaj sobie to pytania.

Po co mi chodzenie na siłkę i krata na brzuchu? Czy to również świadczy o mojej wartości? Czy dopiero wtedy dopnę swego i poczuję się lepiej? Czy może chodzę na siłkę, bo po prostu to lubię. Po co wyjeżdżam na wakacje i kupuje drogie auto? Po co to wszystko robię?

Dobra, kończąc ten wywód, mam nadzieję, że choć trochę z niego wynieśliście i wiecie mniej więcej co miałam na myśli. Ja sobie trochę bardziej to wszystko w głowie poukładałam. Podsumowując, we wszystkim chodzi o nasze intencje, które pozornie są często bardzo skryte, tym bardziej jak nie mamy wyćwiczonego wglądu w siebie i swoje emocje oraz uczucia czy motywacje. Abyście nie myśleli, że krytykuje zakupy, siłownie czy drogie restauracje lub wysokie stanowiska, bo zupełnie nie oto mi chodziło. Chciałam, byśmy wszyscy zwrócili uwagę na siebie w tym wszystkim i nie szli jak takie robociki… buziak!

palermo duomo

poczucie własnej wartości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *