Umysł lubi skrajności


Felietony UMYSŁ, Umysł / niedziela, Kwiecień 15th, 2018

Choć nasz umysł lubi skrajności, to dusza niekoniecznie. Skrajności nas męczą. Przez skrajności nie potrafimy czerpać radości z wykonywanych czynności, jakiekolwiek fascynujące by one nie były. Odkąd tylko pamiętam mój tato zawsze powtarzał: „Do życia trzeba trochę chleba i trochę nieba”. Tylko, że mój umysł lubi skrajności. Jak biegać to na 100%, jak kochać to na milion %, jak jeść zdrowo to tylko zdrowo, jak gotować to wszystkie posiłki, jak ćwiczyć to każdego dnia, jak pielgrzymka to najdłuższa… jak poradzić sobie ze skrajnościami? Dlaczego tak bardzo je lubię?

Czytaj także: Jak zamieniam zły humor w dobry?

Umysł kocha skrajności, bo czuje się w nich bezpiecznie. Czuje, że żyje i robi coś dobrze. W końcu coś na 100%, w końcu w czymś mogę być perfekcyjna. Jednak umysł nie wie jak bardzo szkodliwe jest to dla mojej duszy, dla kreacji, dla tworzenia, dla radości życia.

Nawet najbardziej fascynująca rzecz na świecie wykonywana z niezdrowym podejście mi może okazać się koszmarem. Jeśli jesteś piosenkarką to śpiew może obrócić się przeciwko Tobie, tak samo jak treningi dla sportowca, a pisanie dla pisarki.

Kiedy wkładamy w coś nadmiar swoich sił i skupiamy na tym dużą uwagę sami wytwarzamy wokół tego duże ciśnienie.

To właśnie ciśnienie, jako nazwijmy to – niewidzialna energia – krąży wokół tej czynności bądź osoby ją wykonującej. Energia ta powoduje stres, podwyższone ciśnienie, przyspieszony rytm serca, stres, mutacje komórek, itp. Dlatego tak ważna jest harmonia i równowaga w każdym aspekcie naszego życia. Jak podróżować to spróbować odnaleźć choć cząstkę siebie w domu, jak kochać modę to spróbować znaleźć coś co pozwala przestać o niej myśleć, jak lubisz zdrowe jedzenie to zjeść od czasu do czas coś niezdrowego i czerpać z tego radość, jak lubisz samotność to wyjdź do ludzi, jak lubisz pisać to spróbuj też malować, jak kochasz czytać książki lub oglądać seriale to jedź w podróż i oderwij się, jak kochasz jabłka, zjedz i gruszkę…

Można by wymieniać w nieskończoność, jak wiele skrajności towarzysz nam każdego dnia. Jak wiele prozaicznych sytuacji uświadamia nam jak bardzo zamknięci jesteśmy na nowości i na rzeczy nam nieznane. Wyjście poza skrajność, w której tkwimy wiąże się w naszym umyśle z wyjściem ze strefy komfortu. Jednak to trwa tylko chwilkę, ponieważ nowość w końcu staje się naszym komfortem.

Nasza strefa komfortu powiększa się proporcjonalnie do naszych działań 🙂

Wspaniale. Wychodzi na to, że cały wszechświat staje przede mną otworem i wszystko na co tylko pozwolę może stać się moim komfortem i moją radością.

Słowa mojego Taty, który nieustannie powtarzał mi… „Nic co w nadmiarze nie jest dobre”, teraz prawie każdego dnia dźwięczą mi w uszach. Zawsze miałam ogromną tendencję do popadania w skrajności. Teraz wiem, że ze wszystkim mogę przesadzić, bo równowagi nie miałam głęboko zakorzenionej. Równowaga i harmonia wewnętrza jest moją naturą, ale ukrytą pod warstwami. Teraz te warstwy systematycznie odkopuję i docieram do pełnego balansu w różnych dziedzinach mojego życia. Bez tej równowagi, bez odpowiedniego balansu nie jestem w stanie pomagać sobie, a tym bardziej innym. Nie chcę żadnego „nadmiaru”, nie chcę ciśnienia wokół jakiekolwiek czynności mojego życia i wokół jakiejkolwiek osoby. Pragnę zdrowego balansu. Jestem świadoma, że zarówno z Bogiem jak i miłością mogę przegiąć, tak samo ze zdrowym jedzeniem i treningami, czy samotnością…

Do wszystkiego człowiek dochodzi sam. Można mówić i mówić, ale to nie był ten czas, aby zrozumiała. Czasami trzeba poczekać nawet kilka lat i pojąć SAMEMU czego się pragnie i w jaki sposób chce się żyć.

Czytaj także: Sens pracy

Umysł lubi skrajności, ale to wszystko idzie kosztem naszej duszy i naszej radości. Ta niewidzialna energia, o której pisałam odbiera radość, więc po co w to iść? Lepiej znaleźć zdrowy balans we wszystkim i tą równowagą ładować siebie i innych każdego dnia.

To co? Robimy to? Ja stawiam na swoją wewnętrzną harmonię, bo wiem, że do życia potrzeba trochę chleba i trochę nieba… 🙂 🙂 🙂

W razie pytań jestem do Twojej dyspozycji. Proszę napisz do mnie na organmyslenia@gmail.comjeśli masz jakieś wątpliwości odnośnie moich treści lub jeśli masz ochotę na darmową rozmowę na Skype to również z wielką przyjemnością stawię się dla Ciebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *