EUREKA: Dlaczego lęk jest dobry?


Dusza, Felietony DUSZA, Felietony UMYSŁ, Umysł / niedziela, Luty 17th, 2019

Ostatnio temat mi szczególnie bliski. Tekst przydługawy, ale konkretny. Zapraszam 🙂

Czy wy też, tak jak ja, słyszeliście o istocie akceptacji złych rzeczy przydarzających nam się w życiu – szczególnie tych na które nie mamy realnego wpływu? Mowa o zaakceptowaniu lęku i wszelkich przykrych sytuacji, czyli czegoś co sprawia nam ból. Coś przez co cierpię i czuję się tylko gorzej mam tak po prostu zaakceptować? Mam się z tym pogodzić? Brzmi jak jeden wielki absurd i do nie dawna rzeczywiście takim dla mnie był.

Wszędzie trąbią, że, aby wyjść z jakichkolwiek zaburzeń i chorób, zarówno fizycznych, jak i psychicznych należy cały ten stan wpierw zaakceptować. Bez tego nie pójdziemy o krok dalej. Po prostu się nie da. Jeśli w życiu masz jakąkolwiek trudną sytuację pierwszą rzeczą, którą należy zrobić to przyjąć to co się dzieje, a nie wciąż walczyć z tym co się stało. Dopiero kiedy przyjmiemy i zaakceptujemy następuje ROZWÓJ I POPRAWA SYTUACJI, w której się znaleźliśmy. Mam na myśli wszystkie negatywne zdarzenia w naszym życiu. Bądź co bądź, jakkolwiek byśmy się nie starali czasami zadziewa się coś, co jest niezależne od nas. Jesteśmy wściekli, przepełnieni złością i z całego serca pragniemy zmiany. Mimo, że nie mamy realnego wpływu na te przykre zdarzenia, mam wpływ na to jak zareagujemy i co później będzie się z nami działo.

O co tu chodzi, czyli jak zaakceptować?

Skoro takie to wszystko niezrozumiałe, to może zrobić tak, aby było zrozumiałe? 🙂 Niedawno podczas rozmowy z osobą, która ma spore doświadczenie w pracy z lękiem, zrozumiałam jedną najważniejszą rzecz dotyczącą tej tematyki. Nie będę w stanie zaakceptować lęku, jeśli nie zrozumiem jego mechanizmu. To stwierdzenie przeszyło całe moje ciało i „zmusiło” do kopania dalej. No dobrze, skoro nie zaakceptuje lęku bez pojęcia jego działania to czas podejść do tego w inny sposób niż robiłam to dotychczas.

W sumie nic dziwnego, że od zawsze lęk kojarzył mi się z czymś złym. Myślę, że tak ma większość społeczeństwa, które nie miało możliwości i chęci poznania tej tematyki bliżej. Ja należałam do tej grupy. Gdzie nie gdzie słyszałam to i owo o akceptacji i starałam się wprowadzić to w życie, jednak bez widocznych i długofalowych rezultatów. Nic dziwnego, ponieważ wciąż tego lęku się bałam i nie rozumiałam skąd przychodzi. Kiedy spojrzałam na lęk jak na mojego obrońcę i przestałam go widzieć w ciemnych barwach sytuacja zaczęła się trochę odwracać. Już mówię o co chodzi.

Zmiana nastawienia 🙂 – EUREKA!

Zmiana mojego nastawienia wynikała przede wszystkim z wysłuchania na youtube wykładu osoby, która przeszła przez poważne zaburzenia lękowe i teraz ma się bardzo dobrze 🙂 (polecam: https://www.youtube.com/watch?time_continue=440&v=-jVf-ov_ggs) Jest tam wytłumaczone, że każdy człowiek ma „wbudowaną” jedną podstawową funkcje – mechanizm przetrwania – i zrobi wszystko, aby pozostać przy życiu. Wbrew pozorom właśnie temu służą choroby czy zaburzenia – w ten sposób nasz organizm nas zatrzymuje, pokazuje, że ma dość i chce iść na wakacje.

Wokół nas istnieje wiele czynników, które definiujemy jako zagrożenia. Mogą to być czynniki psychiczne (np. lęk przed zwariowaniem, depresją), społeczne (np. lęk przed brakiem akceptacji, przed byciem ocenianym), fizyczne (np. lęk przed chorobą, śmiercią) czy emocjonalne (np. lęk przed niechcianymi emocjami). Kiedy MY interpretujemy to co się wokół nas dzieje jako zagrożenie, co wynika z naszych przekonań lub doświadczeń życiowych, wtedy odczuwamy lęk. Więc logiczne jest, że pojawia się on wtedy kiedy my zaczynamy się czegoś obawiać. Osoby z pewnymi zaburzeniami odczuwają lęk w momencie kiedy nie ma ku temu żadnych realnych podstaw. Sami sobie „wgrywamy” do głowy pewne myśli na podstawie, których odczuwamy lęk. Wydaje się to być logiczne i proste. Lęk przychodzi wtedy kiedy zaczynamy się bać, a więc to MY MANIPULUJEMY LĘKIEM, A NIE ON NAMI. I to jest odkrywcze. Kiedy to pojmiemy wtedy dopiero jesteśmy w stanie go zaakceptować. Wszystko zależy od nas! I to jest naprawdę cudowne. To, w co wierzymy i jakie mamy przekonania z przeszłości wpływa na to kiedy odczuwamy lęk.

Czytaj także: „Dlaczego przestałam być religijna?”

Jak więc zmienić nasze błędne przekonania?

To jest pytanie, które zapewne zadaje sobie teraz każdy z Was. Przynajmniej tak było ze mną. Skoro zmiana nastawienia jest bazą to rozpoczęcia współpracy z lękiem, to kolejno należy zrozumieć jak możemy zmienić nasze przekonanie, np. o lęku przed śmiercią. Myślę, że czasami każdy miewa myśli egzystencjonalne i zadaje sobie pytanie co spotka go po śmierci. Osoby bardziej wrażliwe lub osoby z zaburzeniami lękowymi mogą odczuwać wręcz paniczny lęk przed tym pytaniem. Aby zmienić swoje przekonanie, które w tym wypadku brzmi: Boję się śmierci, życie nie ma sensu. NALEŻY ZACZĄĆ DZIAŁAĆ. Tylko i wyłącznie w ten sposób informacja dotrze do naszej podświadomości, ponieważ wszystkie nasze głębokie wierzenia właśnie tam mają swoje miejsce. Czyli na podstawie naszych przekonań (boję się śmierci) dokonuje się odbiór emocjonalny – reakcja podświadoma (lęk, panika). Jeśli wbrew temu co obecnie czujemy, czyli wbrew lękowi zaczniemy działać, czyli żyć normalnie, wykonując swoje standardowe/codzienne czynności w końcu nasza podświadomość zacznie „kodować”, że lęk jest bezpodstawny. W takim działaniu liczy się nie tylko wewnętrzny dialog, ale również sama akcja. Dialog odpowiada za pamięć umysłową i zdobytą na ten temat wiedzę, a podświadomość za pamięć komórkową. Niby sobie tłumaczysz, że nie ma czego się obawiać np. przed wystąpieniem publicznym, że wszystko ok i nic Ci przecież nie grozi, a mimo to się pocisz i obawiasz zaprezentować przed ludźmi. Dlaczego? Bo Twoje ciało wciąż pamięta, czego się obawiasz i co Cię stresuje. Aby to zmienić należy wyjść temu naprzeciw. Nie chodzi o pokonanie lęku, a skonfrontowanie się z rzeczą, bądź czynnością, której się obawiamy. Wyjść do ludzi mimo siódmych potów, zrobić to jeden raz, później kolejny i kolejny, aż w końcu lęk całkowicie zniknie, bo nasza podświadomość zauważy, że wszystko jest w porządku i nie ma czego się bać 🙂

Lęk pojawia się w momencie kiedy zaczynamy się bać

Skoro wysyłamy sygnały, że czegoś się boimy to lęk chce nas ochronić przed tym czego się boimy! TO JEST SEDNO SPRAWY. Dlatego to my odpowiadamy za lęk, a nie on za nas 🙂 To jest kolorowy obrońca i nie nadawajmy mu wciąż negatywnego znaczenia, bo to tylko powiększy ból i wydłuży „męki emocjonalne”. Kiedy zrozumiemy ten mechanizm wtedy automatycznie przyjdzie akceptacja na to zjawisko. Nawet – co może teraz wydawać się szokiem – lęk okaże się waszym dobrym znajomym i strasznie go polubicie jak każdą inną emocję, ponieważ będzie wam dawał znać o prawdziwym dla Was zagrożeniu. Bez lęku kiepsko by nam się żyło – dopiero kiedy to pojmiemy będziemy w stanie zacząć efektywną i długofalową współpracę z lękiem. Bardzo lubię to sformułowanie 🙂 Słowo „współpraca” od razu bardzo dobrze mi się kojarzy, w przeciwieństwie do „manipulacji”. Nie chciałabym nikim manipulować, a szczególnie moimi emocjami. Chciałabym z nimi mieć dobry układ i rozumieć kiedy i po co się pojawiają.

Mam nadzieję, że choć trochę ten tekst Wam pomógł. Mi osobiście to zrozumienie przyniosło sporo ukojenia i pomogło notorycznie bać się lęku i uciekać przed tym co go powoduje. Póki nie skonfrontujesz się z tym, czego się obawiasz to lęk (w Twoim mniemaniu negatywny) będzie towarzyszył Ci zawsze – póki nie zwrócisz na niego swojej uwagi. Unikając swoich emocji, tematów drażliwych, traumatycznych przeżyć, czy kontaktów z pewnymi ludźmi, wciąż ten lęk w sobie potęgujemy.

Czytaj także: „Miłość, piękno i wolność, czyli CZŁOWIEK”

Kiedy byłam na siłowni…

Kończąc. Ostatnio byłam na siłowni. Zmobilizowałam się i poszłam na fitness. Wtedy, jeszcze zupełnie nie rozumiejąc tego czym jest lęk, byłam na niego strasznie wkurzona: że istnieje, że jest i za wszelką cenę chciałam się go pozbyć. Na treningu wykonywaliśmy pewne ćwiczenie, które polegało na szybkim truchcie w miejscu przez 30 sek. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, jak lęk leży pod moimi nogami, a ja z całych sił go depczę, aż do momentu kiedy całkowicie zniknie. Fakt, poczułam ulgę, ale tylko na chwilę. Wtedy traktowałam lęk jak swojego wroga, którego należy pokonać. DUŻY BŁĄD, ale ok – wynikał z mojej niewiedzy i braku zrozumienia. Miałam prawo się mylić. Około tydzień później – również na siłowni, kiedy już trochę bardziej zaczęłam rozumieć ten mechanizm stało się coś zupełnie przeciwnego. Aż trudno w to uwierzyć. Na koniec jogi leżeliśmy wszyscy w pozycji martwego ciała – jest to swobodne leżenie na plecach z otwartymi dłońmi ku górze. W tle leciała relaksacyjna muzyka, a ja miałam zamknięte oczy. Wtedy moja wyobraźnia podsunęła mi cudowną wizualizację. Kiedy tak leżałam i starałam się wyciszyć natłok myśli w mojej głowie, tuż obok mnie leżał lęk… ale ja (co było dla mnie sporym zaskoczeniem) już się go nie bałam. Czułam jakby złapał mnie za prawą rękę. W mojej wyobraźni był wielkim, jasno zielonym napisem LĘK,a ja czułam, że zaczynam się z nim przyjaźnić… nie chciałam już go deptać, a wręcz przytulić. Był to dla mnie szok, ale bardzo pozytywny. Wprawiło mnie to w niesamowity nastrój do końca dnia. Stałam się w stosunku do niego bardzo empatyczna, ponieważ zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo go zaniedbywałam.

Oczywiście nic nie dzieje się od razu 🙂 Mam swoje wzloty i upadki… no cóż. Wtedy wraca lęk przed lękiem, ale za każdym razem już inaczej do niego podchodzę. Staram się bać coraz mniej i coraz bardziej rozumieć. Słuchać tego lęku… choć nie ukrywam, że nie jest to najłatwiejsze zadanie, ale każdorazowo CORAZ ŁATWIEJSZE. Ta sytuacja pokazała mi, że w żadnym wypadku nie chcę już uciekać od lęku. Nie bać się oceny innych ludzi, wstydzić swojego wyglądu, bać się przytyć, bać się innych ludzi, chorób, kary Bożej czy śmierci (i wiele wiele innych). Jestem tym w co wierzę, a wierzę, że mogę lęk mieć po mojej stronie, a nie przeciwko sobie. Myślę, że naszą współpracą możemy podbić cały świat 🙂

 

M.

2 Replies to “EUREKA: Dlaczego lęk jest dobry?”

  1. Bardzo pomocny wpis 🙂 Sama borykam się z zaburzeniami lękowymi od czasów podstawówki. Jestem w Twoim wieku i z tej samej miejscowości. Od ponad dwóch lat każdego dnia praktykuję medytację uważności. Pomaga mi ona zmienić postrzeganie lęku (tak jak napisałaś – nie jako wroga, a jako przyjaciela). Polecam instagram Pani Ewy – ile_mnie_to_ja. Mi jej wpisy także bardzo pomagają. Z serdecznością i uważnymi pozdrowieniami, Pamela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *