Moje wewnętrzne dzieciątko


Dusza / poniedziałek, Marzec 4th, 2019

Uwielbiam obserwować ludzi o poranku. Nie byle jakich ludzi, ale takich dla mnie szczególnych. Raczej są to obcy, którzy nawet nie wiedzą o moim istnieniu, nie zdają sobie sprawy, że są obserwowani. Nie wiedzą ile radości sprawia mi patrzenie na nich. O kim mowa? O ludziach wolnych, a przynajmniej na takich wyglądających. Szczęśliwych i pełnych inspiracji. Uśmiechniętych, sympatycznych, miłych. Kreatywnych. Uwielbiam obserwować i zachwycać się czymś pięknym. Nie tylko ludźmi, nie tylko istotami żyjącymi, ale tym co te istoty stworzyły wkładając w to swoją energią i pomysł. Takich rzeczy jest cała masa, szczególnie mocno czuję je we Włoszech… gdzie energia twórczości unosi się w powietrzu.

Rzeźba

Ostatnio zobaczyłam piękną rzeźbę, która wywołała we mnie dużo pozytywnych emocji, dużo zaciekawienia. Na początku spoglądałam na nią bardzo nieśmiale, z daleka… kiedy przechodziłam po drugiej stronie ulicy ona stała niczym modelka na wybiegu prezentując pozostałe dzieła tego samego artysty. Niepewnie przeszłam na drugą stronę ulicy i podeszłam bliżej. Muszę przyznać, że kiedy jestem czymś naprawdę zainteresowana nie lubię jak od razu atakuje mnie sprzedawca, próbując przedstawić produkt. Ja potrzebuję czasu sam na sam z tą rzeczą (mam na myśli sztukę ;), a tu bach… od razu wjeżdża reklama, przerywając mi kontemplację. No cóż… do rzeczy. Rzeźba przedstawiała siedzącego człowieka z podkulonymi nogami i z głową schowaną między kolanami. Nie widać wyrazu twarzy ani włosów, a jedynie bardzo skrupulatnie wyrzeźbione ciało. Delikatne uszy, małe stópki, dłonie splecione… i ta mała łysa główka. Poczułam, że patrzę na siebie… skulone małe dziecko, które pragnie miłości. Ja wiem, że to nie jest szczególnie odkrywcze, ale spójrzcie na nią… czyż nie jest piękna i taka hmm.. prawdziwa?

moje wewnętrzne dziecko

 

To już nawet nie o samą postać chodzi, ale o te złote puzzle. Cudownie pokazane jak człowiek składa się z wielu bliżej niezidentyfikowanych części, których sam nie jest w stanie opisać. I to jest właśnie piękne. Nigdy siebie tak naprawdę do końca nie poznamy i nie będziemy rozumieli wszystkich myśli oraz reakcji. Nie mamy takiego wglądu we wszystkie puzzle, a „zawsze jest trzecie rozwiązanie, którego obecnie nie widzisz„. To właśnie pokazała mi ta rzeźba. Piękne wewnętrzne dziecko, które jest zagubione, ale pragnie ŻYĆ SZCZĘŚLIWIE.

Czytaj także: „Nie ważne jaki on jest, ważne jak Ty się przy nim czujesz”

Na początku, kiedy zobaczyłam tą rzeźbę po drugiej stronie ulicy nie sądziłam, że chodzi o mnie. Podeszłam, bo po prostu spodobała mi się twórczość artysty. W tle widziałam również inne interesujące dzieła, ale nie przeszło mi przez myśl, że moja dusza zainteresowała się tą rzeźbą, ponieważ obrazuje ona moje wewnętrzne dziecko. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy przystąpiłam do pisania tego tekstu i spojrzałam ponownie na powyższe zdjęcie. Wtedy coś mnie do niej ciągnęło, ta sama rzecz przyciągnęła mnie do komputera i zaczęła pisać… dopiero wtedy zrozumiałam dlaczego wciąż myślę o tej złotej rzeźbie. Na prawdę cudownie jest dla mnie odkrywać takie rzeczy, nawet takie, które bolą, ale czuję, że są prawdziwe i wtedy chce się żyć i wciąż odkrywać… Już wiem, że nie chcę wracać do utartych schematów i zamieszania. Chcę zaopiekować się sobą i swoimi puzzlami, których każdy ma tak wiele.

Nasze odmienności

Kocham również tą różnorodność ludzkich ciał oraz spostrzeżeń. Możliwość dzielenia się swoimi odmiennymi opiniami, kreatywność w modzie, kolory i szaleństwo na ulicach. Jeśli ktoś szanuje moje odmienność to ja szanuję jego, ale jeśli ktoś patrzy na mnie z góry i ocenia… odchodzę. Nie potrzebuję ocen, potrzebuję akceptacji różnic i takimi właśnie osobami pragnę się otaczać. Tak wiele ile jest ludzi, tak wiele poglądów, dlaczego więc ktoś może myśleć, że jego podejście jest lepsze od mojego. Różnimy się, kłócimy oraz godzimy i to jest ok. To jest prawdziwe. Jesteśmy innymi istotami, popełniamy błędy, ale jeśli z pokorą przyznajemy się do ich popełnienia jednocześnie przepraszając, to jest najcudowniejsze co możemy dla siebie zrobić. Jednak kiedy ktoś nieustannie próbuje nas ustawić, oceniać lub jeśli my sami tacy jesteśmy w stosunku do innych to czas na diametralną zmianę. Kiedy czujemy się oceniani jednocześnie nie jesteśmy akceptowani tacy jacy jesteśmy, ponieważ jesteśmy oceniani. Ja wiem, że ludzie wciąż oceniają – sama przecież to robię – ale naprawdę chcę to zminimalizować. Nie chcę oceniać siebie ani innych. Chcę przyjrzeć się temu co mam w środku, tym wszystkim puzzelkom, które mam i być dla siebie dobrym. Mówić głośne „nie” i stawiać zdrowe granice. Słuchać swojego wewnętrznego głosu, który doskonale wie czego pragnie.

Podróż do samego siebie jest naprawdę fascynująca i odkrywcza. Żaden nowy kraj, nawet ten najbardziej dziki oraz odległy nie jest tak bardzo wyjątkowy jak Ty sam. Bez głębokiej podróży do samego siebie trudno tworzyć szczęśliwe relacje z innymi ludźmi. To jaki sam jesteś w środku pokazują ludzie jakimi się otaczasz…. mniej lub bardziej świadomie. Oni wskazują Ci Twoje słabości i dają możliwość otwarcia się, bliższego poznania samego siebie… ile jeszcze będziesz od siebie uciekał?

Czytaj także: „Dlaczego przestałam być religijna?”

Człowiek to tysiące połączonych ze sobą puzzli. Jeden urywany nie powoduje, że się rozsypujesz. Wciąż trzyma Cię siła reszty. Ale jak odpadnie jeden puzzel, w końcu odrywa się kolejny i kolejny… bardzo powoli, stopniowo i tak przez całe życie. Ja nie chcę się rozsypywać. Chcę znać swoje zdrowe granice i głębokie pragnienia. Pragnę wiedzieć kim naprawdę jestem.

moje wewnętrzne dziecko

moje wewnętrzne dziecko

moje wewnętrzne dziecko

moje wewnętrzne dziecko

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *