Nie ważne jaki on jest, ważne jak TY się przy nim czujesz


Dusza, Felietony DUSZA / piątek, Styczeń 25th, 2019

Wiele razy pisałam już o miłości. Z racji tego, że wydaje mi się być sensem życia zajęła bezapelacyjnie pierwsze miejsce na moim blogu. Tak wiele mówi się o miłości, jednak obserwując otaczający mnie świat coraz bardziej boję się… boję się jednocześnie o ogromne pragnienie tego uczucia przez każdego człowieka oraz trudności w jego otrzymywaniu.

Korelacyjnie z „miłosnymi problemami” rośnie liczba ekspertów i szczerze.. dzięki Bogu, że ich mamy. Tłumaczą i piszą odpowiednie książki próbując załagodzić konflikty między dwoma płciami. Każdy z nas pragnie choć na chwilę zatopić się w tym wielkim uczuciu, wtulić się w ramiona mężczyzny i poczuć bezpiecznie. Chęć jest na tyle wielka, że wielokrotnie jesteśmy gotowi na ogromne ustępstwa, aby tylko przez chwilę poczuć się kochanym, ważnym, zauważonym, upragnionym, tym lub tą wyśnioną. Jesteśmy zwarci i odważni. Myślimy: Mogę się przecież zmienić, mogę nie mówić o tym, czy o tamtym, moje pragnienia są teraz nie ważne, niech on/ona będzie zadowolony/a, ja jestem ważna i wciąż o sobie myślę, więc jak któryś raz z kolei się nagnę, to nie szkodzi, wciąż jestem sobą. To nic złego się naginać, ale i w tym należy zachować pewne granice. Pozwolić komuś wchodzić butami do Twojego życia nie wróży niczego dobrego. Chęć miłości jest ogromna, ale nikt nie może – nawet motywując to miłością – pozwolić sobie na przestawianie klapek w Twoim umyśle. A jeśli Ty oddajesz siebie na tyle, że zatracasz dużą część siebie, przestajesz słuchać swoich potrzeb, przestajesz zauważać sygnały swojego ciała, a Twoje uczucia schodzą na drugi plan (albo dziesiąty) to znaczy, że nie jest to zdrowa miłość… partnerska. Miłość powinna być związkiem partnerskim, gdzie nie ma systemu nagród i kar. Miłość na początku to fajerwerki, namiętne pocałunki, a później to kwestia decyzji. Nie ujmując temu pięknemu uczuciu, jest to ważna i cudowna decyzja: Czy ja decyduję się kochać ją/go, troszczyć się, starać, działać do końca życia? Czy dam radę podejmować tą decyzję każdego dnia? Mimo złości, mimo dużej ilości pokus, innych pięknych ciał kobiecych, czy męskich, mimo braku zadowolenia, czy będę chciał/a być tam gdzie powinnam? I przede wszystkim: Czy mój związek jest związkiem partnerskim o równych prawach? Czy czuję się w nim szanowana? Czy mogę sobie pozwolić być sobą? Myślę, że są to bardzo ważne pytania, które powinien zadać sobie każdy kto chciałby stworzyć fajny związek. Często tak proste i z pozoru banalne pytania umykają, ponieważ boimy się usłyszeć odpowiedzi. Jednak one będą się dobijać, jak nie drzwiami, to wejdą oknem, bo emocje tak po prostu nie znikają. Lepiej wcześniej posłuchać siebie i tego co ma do powiedzenia Ci Twoje ciało oraz szalony umysł. Cały/a Ty znasz odpowiedź na każde nurtujące Cię pytanie. Czasami rzeczywiście należy trochę poszperać, wysłuchać siebie i dać sobie czas. Rzadko kiedy tłumione odpowiedzi przychodzą od razu. Jednak, aby podjąć bardzo ważną, jedną z najważniejszych odpowiedzi w swoim życiu, należy najpierw zawalczyć o miłość do siebie. Nie popadać w skrajności, nie być za dużym egoistą, ale stawiać swoje odczucia na pierwszym miejscu ZAWSZE i bez względu na wszystko. Z emocjami się nie dyskutuje. One po prostu są i w nas trwają, przemijają, manifestują się, ponieważ chcą coś zakomunikować. Jeśli źle się czujesz w czyimś towarzystwie to znaczy, że źle się czujesz i należy sobie zaufać w swoich odczuciach oraz nie naginać granic wytrzymałości. Zawsze być dla siebie przyjacielem, który wysłucha przyjaciela w potrzebie. Oczywiście czasami należy zadać sobie pytanie: W sumie to dlaczego ten ktoś mnie wkurza? Jednak jeśli Twoje ciało ewidentnie daje Ci znaki, że coś jest nie tak przez dłuższy czas, należy, ale to naprawdę należy zmienić sposób spędzania czasu, zmienić otoczenie, ludzi, tak, aby czuć się możliwie spokojnym. Spokój w dzisiejszych czasach to luksus, na który duża część z nas nie może sobie pozwolić. Spokojna głowa? Spełnienie? Radość? Poczucie bezpieczeństwa? Pamiętacie to jeszcze? To niesamowite odczucia i błogość zarówna dla ciała, jak i dla duszy.

Ostatnio oglądałam super film: „Życie za włosy”. Niby banalna komedia, ale to ona m.in. zainspirowała mnie do napisania tego felietonu. Historia pięknej i wydawałoby się spełnionej kobiety. Inteligentny przystojniak czeka w domu, praca jak marzenie, no i jej włosy… zaczęło się prosto, ale skończyło z hukiem. Kobieta walczyła o to, aby być kochaną taką jaką jest, a nie taką jak ma być, aby się podobać. Doskonale rozumiałam główną bohaterkę oraz jej odczucia. Jej postać jest dla mnie inspiracją, aby walczyć o siebie i nie wpasowywać się w czyjeś ideały. Jeśli komuś nie pasuje jaki/a jesteś, czy masz włosy takie, albo takie, a może nie taki tyłek, a może Twoja pasja jest nie ok, albo to jak się ubierasz… hmm… przykro mi to mówić, ale jeśli ktoś ewidentnie nie słucha Twoich potrzeb, to musisz zacząć sam siebie uszczęśliwiać. Czas stanąć po swojej stronie i może wtedy ujrzysz kogoś u swego boku. Takiego lub taką, który będzie chciał/a zgłębić z Tobą wszelkie tajniki życia i popłynąć daleko… Nie żyj wizjami i ciągłą nadzieją. Wyznacz granice i się ich trzymaj. Zawalcz o miłość do samej siebie, ale tak zdrowo. Zacznij od umysłu, później spójrz na ciało… może jakiś masaż? Może jakiś sport? A może po prostu odpoczynek i leżenie na kanapie. Każdy potrzebuje czegoś innego. Życie piszę nieprzewidywane scenariusze i bez względu na to, czy wierzysz w przeznaczenie, czy nie, to Ty podejmujesz decyzje i kształtujesz każdą sekundę swojego życia. Jeśli masz u swego boku osobę, która nie powoduje, że Twoje życie staje się piękniejsze to czas spojrzeć w lustro i być ze sobą szczerym, bo nie ważne jaki on/ona jest, ważne jak TY się przy nim czujesz.

M.

 

2 Replies to “Nie ważne jaki on jest, ważne jak TY się przy nim czujesz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *