Po co nam religia?


Dusza, Felietony DUSZA / wtorek, Maj 29th, 2018

Przepraszam Was Kochani, że przez ostatnie dwie niedziele nie pojawił się żaden felieton. Było to spowodowane pewnym wyjazdem bez dostępu do internetu, o którym będzie później. Teraz już jestem i obiecuję sumienną systematyczność 🙂

Dziś chciałabym poruszyć bardzo istotny temat jakim jest podział świata na różnego rodzaju religie. Po co? Dlaczego? Jaki to ma sens? Czemu ma nam służyć?

Nie jest zaskoczeniem fakt, że cały świat walczy ze sobą wyznaczając granice dobra i zła. „Moje dobre, Twoje złe, moja religia jest ważniejsza, lepsza, bardziej uduchowiona, a Twoja zła. Twoje praktyki są gorsze, bo nie wierzysz w tego Boga, czy tamtego. Za to ja to czuję, mam to w sobie i nieraz rozmawiałem/am z moim Bogiem, więc to ja mam rację…”. 

Namiętnie dyskutując o podziałach i różnicach zapominamy de facto o naszych religiach i o tym co one mają na celu.

Co to jest religia?

To coś wymyślone przez człowieka. Dosłownie. Nie umniejszając w żaden sposób żadnej religii, ponieważ bardzo szanuję prawie każdą z nich (prawie, bo zabijanie w imię wyższego celu odpada). To pewna zbiórka poglądów, wartości i moralności, którymi należałoby się kierować w życiu, aby otrzymać zbawienie, aby trafić w lepsze wcielenia, aby wylądować w niebie.

Religia to kierunek i sposób życia, który wybierają poszczególne grupy społeczne, aby lepiej nam się żyło. No bo w każdym taki nurcie dążymy do bycia lepszym człowiekiem – dla siebie i dla społeczeństwa. Religia daje nam bazę wiedzy, która potrzebna jest do „prawidłowego” życia. Pozwala dokonywać mądrych wyborów między dobrem, a złem, gdyż nie zawsze jest to prosta decyzja. Świat nie jest czarno-biały. Nie ma tylko dobra i zła. Dobro i zło są względne, a my jesteśmy tylko ludźmi popełniającymi błędy i aby wrócić na dobrą ścieżkę potrzebujemy pewnych wskazówek. Oczywiście nie wszyscy.

Niektórych religia może wręcz oddalać od bycia dobrym człowiekiem – nie będzie potrafił odnaleźć tam siebie, będzie czuł się zamknięty i zaszufladkowany. Złe podejście do religii, przymuszanie, błędne intencje mogą przynieść odwrotne skutki. To co jednemu daje miłość i spokój, u drugiego powoduje lęk i niechęć. Te wolne ptaki z natury są bardzo dobrymi ludźmi, którzy nie potrzebują religii na dzień dzisiejszy albo w ogóle. Tego nie wie nikt z nas. Taka jest ich ścieżka. Jednak są i tacy, którym religia pomaga przetrwać każdy dzień. Dodaje sił, uskrzydla, uczy latać i powoduje radość.

Kiedyś usłyszałam takie zdanie: Nie współczuj temu, który jest dobry i nie zna Boga, ale temu, który potrzebuje Boga, by być dobry. Wtedy nie rozumiałam, teraz trafia w punkt.

Dlaczego tak bardzo kłócimy się o religie?

Możemy dyskutować o tej religii czy o tamtej, bądź nawet w obrębie tego samego nurtu i nie dochodzić do porozumienia. Dlaczego? Bo każdy widzi i czuje co innego. Nie ma takiej opcji, aby dwie różne osoby postrzegały cokolwiek na tym świecie w ten sam sposób. Tyczy się to każdej sfery życia: religii, kultury, zachowania, wartości, mody, poglądów politycznych, ludzi, podróży, książek czy filmów. Wszystko ma tyle barw ile jest ludzi na tym świecie. Każdy ma na oczach inne okulary. Ja czerwone, Ty niebieskie i próbuję Cię przekonać, że świat jest czerwony. Nie jest to możliwe dla Ciebie, ponieważ nosisz niebieskie okulary.

Możemy więc tak dyskutować w nieskończoność, zamiast z zaciekawieniem poznawać odmienne punkty widzenia, odmienne światy i rozwijać percepcję postrzegania. Mamy okazję patrzeć na świat z różnych stron, a nie tylko z jednej – swojej. W ten sposób łatwiej rozwiązuje się konflikty i szybciej dochodzi do porozumienia, ponieważ nie posiadamy w swoim zbiorze tylko czerwonych okularów 🙂

Świat to nie dwa kolory: chrześcijanizm i reszta świata z zastrzeżeniem, że reszta świata potrzebuje nawrócenia, bo trafią do piekła.

Tak nasz umysł by chciał. Chciałby sobie w ten sposób uprościć postrzeganie świata: dobro i zło, piekło i niebo, pomodlę się i będę zbawiony/a. Koniec misji…

Oprócz tego warto wziąć pod uwagę aspekt intymności religijnej. Jest to bardzo „wewnętrzna” i duchowa sfera, która znajduje się głęboko w nas. Kiedy coś trafia do naszego środka tak bardzo to trudno nam uwierzyć, że ktokolwiek inny niż my ma racje. Otóż… może mieć i zapewne tak jest, ponieważ do Jego wnętrza trafia właśnie to, co próbuje Ci przedstawić. Nie znaczy, że ja mam racje, czy Ty. Nie ma nikogo, kto ma racje. Racje ma ta ogromna tajemnica naszego stworzenia, której nie zna żaden człowiek na świecie. Ja mam swoją rację, a Ty swoją. Podzielisz się?

Co to znaczy być wyznawcą Chrystusa, Buddy, czy innego Boga/Bogini?

Według mnie być wyznawcą danej osoby nie oznacza od razu przynależności do pewnej religii. Ponownie załącza się nasz umysł usiłujący uprościć nam najtrudniejsze i nie do pojęcia tematy. Pragnie on bowiem przynależności do pewnej grupy społecznej, ponieważ dopiero wtedy jest spokojny. Poczucie bezpieczeństwa zapewnione – „… idę tam, gdzie większość otaczających mnie osób. No bo jak to tak – na wolności? Popełniam błąd.” To mówi nasz umysł.

Mogę wyznawać wiarę w Jezusa, czy Buddę, ale jednocześnie nie identyfikować się z buddyzmem czy chrześcijaństwem. „Jak to?!” – krzyczy umysł. „Kłamiesz, zbłądziłaś!” 🙂

Być wyznawcą tego, czy innego Boga to być wyznawcą cech tej osoby: dobra, współczucia, pokoju, harmonii, niezwykłej empatii i zrozumienia.

Religia ma służyć naszemu ogólnemu dobru, aby każdy człowiek na planecie stawał się coraz lepszy w ogólnym pojęciu. Jeśli widzę, że akurat chrześcijanizm czyni ze mnie lepszego człowieka: staję się bardziej spokojny, wolny, zrównoważony, pełny współczucia i miłości to idę w to! Nie oczekujmy od siebie nieomylności – zawsze będziemy się denerwować czy gniewać, chodzi o takie ogólne, globalne zmiany. Jeśli widzę, że ku dobremu prowadzi mnie medytacja buddyjska to idę w to!

Przede wszystkim szukam swojej prawdy. Nie takiej, którą przekazała mi babcia, choć zapewne miała najlepsze z możliwych intencji (kocham wszystkie babcie <3), ale swoją, jedyną prawdę. Nikt nie jest w stanie mi jej przekazać. Sam/a muszę poczuć na własnej skórze, że to jest właśnie dla mnie. Sam/a poczuć w sobie duchową zmianę na lepsze… nie iść ślepo w jakiś kierunek, bo ktoś tak powiedział. Iść tam gdzie czuję siebie. Najważniejsze, aby przy każdym wyborze czuć się wolnym człowiekiem.

Kopać, kopać i jeszcze raz kopać, aby każdy z nas stawał się coraz lepszy, coraz piękniejszy…

Ciekawostka… największe religie świata: 
  • Chrześcijaństwo 33,43%
  • Islam 24,35%
  • Hinduizm 13,78%
  • Buddyzm 7,13%
  • Sikhizm 0,36%
  • Judaizm 0,21%
  • Bahaizm 0,11%
  • bezwyznaniowi 9,42%

A to wszystko MY – CUDOWNI LUDZIE <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *