Pieniądze


Felietony UMYSŁ, Umysł / piątek, Marzec 17th, 2017

Co to takiego? Skąd się biorą? Jak z nimi żyć, aby nie zwariować? Dlaczego tak trudno się od nich uwolnić? Dlaczego tak szybko się od nich uzależniamy?

Takie pytania postawiłam sama sobie i teraz zadaje je Wam. Temat ciągle aktualny, kontrowersyjny, coraz bardziej poruszający każdą sferę naszego życia, żeby nie powiedzieć, każdą minutę naszego życia. Coraz więcej rozmów zaczyna się o pieniądzach i na nich kończy. Coraz więcej relacji zaczyna się od pieniędzy i przez nie kończy. Coraz więcej nieporozumień. Chorób wewnętrznych i zewnętrznych. Coraz więcej straconych dni. Ludzi. Coraz więcej sekretów i rodzinnych dylematów. Depresji.

Przyznaję, ja zawsze miałam z nimi problem. Nie wiedziałam jaki mieć do nich stosunek i popadałam ze skrajności w skrajność. Albo uważałam, że pieniądze to największe zło i nie chcę mieć z nimi nic do czynienia, albo, że to mój przyjaciel i cel sam w sobie. Teraz wiem, że żadne z tych przekonań nie jest dobre. Czysty materializm nie jest dobry. Dążenie do jak największych zarobków NIE JEST DOBRE. Liczą się intencje. W pewnym momencie trzeba umieć powiedzieć stop i tu zaczyna się problem. Bo jak tu przyznać się przed samym sobą, że nie potrzebuję więcej zer na koncie, a spokojnego czasu ze swoją rodziną, bez ciągłego sprawdzania telefonu. Ja nie chcę być skrajnie biedna, ale nie muszę być też bogata. Wielu pomyśli „bo Ci nigdy nie brakowało”. Odpowiadam: ja nie mówię, że chcę, żeby mi brakowało. Chcę żyć normalnie. W spokoju. A większe pieniądze to zawsze niepokój, stres i duża odpowiedzialność, która przysłania nam oczy na to co najważniejsze. Coraz częściej obserwuje, że nic nie przynosi mi takiego szczęścia jak chwile, w których te pieniądze odgrywają małe znaczenie. To one właśnie były, są i zawsze będą najprawdziwsze. Magiczne. Bo pieniądze to ILUZJA, która kategoryzuje ludzi na lepszych i gorszych. Ale to tylko nasz ludzki wymysł i nie ma nic bardziej mylnego od takiego właśnie podejścia. Jeśli masz pieniądze to świetnie, ale masz je, bo Bóg tak chciał i nie łudź się, że jest inaczej 🙂

Przede wszystkim zmieniam nazewnictwo. Nie chcę mówić „Pieniądz”, a „Pieniążek”. Zdecydowanie lepiej to brzmi, bardziej przyjacielsko. Bo mimo, że przynoszą ze sobą wiele zła,  to pomagają czynić dobro i są podstawowym środkiem do życia. Dlatego warto się z nimi zakumplować, czyli po prostu zacząć szanować. Jak to zrobić? Grunt to mieć do nich dystans, a nie być ich niewolnikiem. Być wdzięcznym, że się je ma i można pozwolić sobie na różne przyjemności, ale nie brać ich za pewnik lub tak jak ja kiedyś, cel sam w sobie. Wtedy prędzej czy później się zagubimy. Nie należy ich spłycać i bagatelizować. Są ważne, ale nie najważniejsze. Wielu z nas tak mówi, ale czy naprawdę tak uważa i stosuje tę zasadę w swoim życiu?

Wszystkie rzeczy materialne: ciuchy, samochody, biżuteria, domy, torebki, buty, zegarki … fajnie, że są i CIESZMY SIĘ z tego, że je mamy. To nic złego dopóty zdajemy sobie sprawę, że to nie jest nasze i nasze nigdy nie będzie, a tym bardziej nam się nie należy. Mamy to co mamy, bo Pan Bóg tak chciał. I Jemu za to dziękujmy. Fajnie, że mogę pojechać z mamą na zakupy, ale to dzięki Panu Bogu. Fajnie, że mój tato dał mi „pieniążki” i jestem mu za to bardzo wdzięczna, ale to dzięki Pan Bogu. Nie wstydzę się tego i dziękuję Panu Bogu, że obdarzył mojego tatę takim mądrym umysłem. Grunt to dystans i wdzięczność. Świadomość, że to nie należy tak naprawdę do mnie. W ten sposób można zbudować fajną i zdrową relację na długie lata, nie popadając ze skrajności w skrajność.

To nie tak, że ja już mam z nimi załatwioną sprawę. Temat pieniążków będzie się we mnie zmieniał jeszcze bardzo długo. Cały czas pracuje na to, by nauczyć się je szanować i oszczędzać. Tak dysponować swoimi wydatkami, aby wszystko miało granice, a nie było wynikiem mojej rozrzutności i braku szacunku. Ważne jest także, by znać wartość swojej pracy i czasu jaki na nią poświęcasz. Skoro ja się zachowuję w porządku w stosunku do pieniążka, to dlaczego ma to nie działać w odwrotną stronę? Ja szanuję swój czas i wykonaną pracę, więc niech pracodawca szanuje mnie:)

Jest taki fragment pisma świętego, który mówi o tym, że „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa niebieskiego”. Trudniej bogatemu, bo jest nastawiony na o wiele więcej pokus związanych z pieniądzem, niż biedny. Ale jeśli jesteś bogaty i masz czyste intencje to nic w tym złego. Pamiętajmy, aby umieć rozgraniczyć „Pieniądz”, a „Pieniążek”. Ja już postanowiłam. Pieniążki szanuję i oszczędzam, a już na pewno jestem za nie wdzięczna. Nie są dla mnie celem samym w sobie, a środkiem, który pozwoli mi założyć rodzinę i czynić dobro. To nie wróg, a kumpel do końca życia, którego później przedstawię swoim dzieciom. To dobra motywacja, aby go dobrze poznać i zbudować z nim przyjacielską relację.

Pieniążki są spoko, jeśli wiemy skąd się biorą.

A Ty … już wiesz skąd je masz?

Twoja M.

PS. Zapraszam do podzielenia się swoimi odczuciami odnośnie „pieniążków”. Napisz do mnie, podziel się. Nie gryzę.

One Reply to “Pieniądze”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *