Po co WIERZYĆ ?


Dusza, Felietony DUSZA / piątek, Marzec 10th, 2017

Z góry Cię przepraszam, ale ten felieton będzie w dużej mierze dla mnie samej.

Usłyszałam to pytanie tylko (aż) raz, ale do dziś o nim pamiętam. Zaskakujące było dla mnie to, że nie potrafiłam na nie odpowiedzieć. W mojej głowie pojawiło sie mnóstwo myśli, które chciałam przekazać, wiele słów, które chciałam wręcz wykrzyczeć, ale po prostu nie potrafiłam. Jednak cyklicznie pojawiało się ono w mojej głowie: „po co wierzyć?”, dlatego postanowiłam o tym napisać. Kiedy piszę nagle wszystko staje się czyste, wyraźne, prawdziwe. Jest niezaprzeczalne.

 

Kartka z hospicjum

Może zacznę od pewnej, wydawałoby się zwyczajnej, kartki w rozmiarze A4, przyczepionej na korkowej tablicy w pokoju socjalnym konińskiego hospicjum. Wspominałam Wam w felietonie „Czas”, że udzielałam się tam swego czasu jako wolontariuszka.

Pewnego dnia moją uwagę przyciągnęła TA kartka. Z tytułem, który mógłby niejednego speszyć, zamrozić , zblokować. I słusznie. A brzmiał on: 5 rzeczy, kórych ludzie żałują na łożu śmierci. Wiem. Straszne. Ale czy nie warto o tym wiedzieć? Być świadomym, aby uniknąć tego stanu? Odpowiedź dla mnie osobiście jest oczywista. Chcę wiedzieć i zacząć działać, to znaczy pomagać sobie i innym to dostrzegać. Lista została sporządzona przez niemiecką pielęgniarkę, która latami pracowała z ludźmi w hospicjum. Na podstawie setki rozmów zauważyła, że wszyscy powtarzają w kółko 5 rzeczy, które na samym końcu ich życia na ziemi nie dają im spokoju. Oto one:

1. Szkoda, że ​​nie miałem odwagi żyć dla siebie, a nie tak jak oczekiwali ode mnie inni.

2. Żałuję, że tak ciężko pracowałem.

3. Żałuję, że nie miałem odwagi okazywać swoich uczuć.

4. Żałuję, że nie utrzymywałem kontaktu z przyjaciółmi.

5. Żałuję, że nie byłem szczęśliwszy.

Wszystko na pierwszy rzut oka wydaje się być takie oczywiste i proste. Przecież ja robie to co chcę: pracuję, bo sprawia mi to radość i daje pieniądze. Jestem introwertykiem, więc po prostu nie umiem okazywać swoich uczuć, taki jestem. Kontakty raz są, a raz ich nie ma. Przyjaciele są, a później odchodzą. Normalna kolej rzeczy. Jak widać jesteśmy mistrzami samo-usprawiedliwiania… ;( do mnie najbardziej trafił punkt ostatni: Żałuję, że nie byłem szczęśliwszy.

Przecież całe życie pracujemy na swoje szczęście. Podejmujemy decyzje, które mają powodować, że będziemy bardziej uśmiechnięci i zadowoleni, więc jak na koniec można powiedzieć, że nie byłam/byłem szczęśliwa/y? Tą listę i jej interpretacje czytałam wielokrotnie. Za każdym razem kiedy do niej wracam, pojawia się w mojej głowie tylko jedna odpowiedź: BÓG.

To jest odpowiedź na wszystkie 5 punktów i nie ma żadnej innej. Żadnego pół na pół. Nie ma tu miejsca na moje wątpliwości i telefon do przyjaciela. Nie jestem w stanie żyć w pełni spokoju i szczęścia bez Boga. To nie będzie moje prawdziwe życie. To na pewno nie będę ja. Jesteśmy tylko (aż) ludźmi, więc nie sprostamy wszystkim 5 punktom bez jego wspomagania.

 

Dlaczego wierzę? Aby te 5 podpunktów na koniec mojego życia w ogóle nie istniało.
Tylko Bóg jest tym, który wskaże drogę.

 

Po co wierzyć? Żeby na końcu z uśmiechem na twarzy i spokojem w sercu móc powiedzieć:

Miałam odwagę żyć dla siebie i nie potrzebowałam do tego niewiadomo ile pieniędzy. Dzięki temu poświęciłam odpowiednią ilość czasu rodzinie i moim przyjaciołom. Moje serce wręcz krzyczało z miłości do innych, co dawało mi pełnię szczęścia. A na końcu dodałabym: Dziękuję Ci za to Panie Boże, bo sama nie dałabym rady.

Kiedy zadałam to pytanie mojej mamie, odpowiedziała: „Życie nie miałoby sensu”. To fakt, nie miałoby i z całego serca współczuje tym, którzy nie żyją z takim przeświadczeniem, bo kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Każdego dnia dziękuję Bogu za swoją wiarę, która pojawiła się nagle i ciągle ewoluuje. Dzięki niej zmieniłam się na lepsze.

 

Po co wierzyć? Żeby mieć najlepszego przyjaciela na świecie. Zawsze wysłucha, porozmawia, przytuli i podsunie rade. Jednym razem bezpośrednio, innym bardziej okrężnie. Ale zawsze odpowie, wystarczy słuchać. Kto by nie chciał poznać takiej osoby? 🙂 Jak to zrobić? Pragnij Go poznać, a On sam do Ciebie przyjdzie.

 

Po co wierzyć? By doznawać PEŁNI uczuć. Radości, Smutku, Miłości. On mi ją dał. Tą miłość. Jedyną, prawdziwą, wyjątkową. MAGICZNĄ.

 

Po co wierzyć? Aby widzieć świat inaczej. Jedna z moich ulubionych felietonistek – Regina Brett, napisała, że można żyć na dwa sposoby: Tak jakby wszystko wokół było cudem i tak jakby nic nim nie było. Ja osobiście wybieram opcje a. Wolę wszędzie wokół mnie dostrzegać niesamowitości, niż zwyczajność i bezsens. W każdym człowieku dostrzegać dobro, a z każdej sytuacji lekcje. Z książki, którą podsunął mi Pan Bóg kolejne wskazówki, a z przypadkowej rozmowy radość.

 

Po co wierzyć? Bo Matka Teresa z Kaluty mawiała:Owocem ciszy jest modlitwa. Owocem modlitwy jest wiara. Owocem wiary jest miłość. Owocem miłości jest służba. Owocem służby jest pokój”. Pozwólmy więc sobie na ciszę. Zatrzymanie, a nawet upadek, żeby dotrzeć do prawdziwego pokoju.

 

 

PS. Czekam na Wasze komentarze, pytania, opinie. Chętnie podyskutuję:) Bo jestem dla Ciebie, a Ty dla mnie. Proszę nie wstydź się i PISZ śmiało. Nie gryzę. organmyslenia@gmail.com

 

7 Replies to “Po co WIERZYĆ ?”

  1. Margo zyjesz w lepszym swiecie na starcie masz wsparcie i nie mowie tutaj o kasie.Rodzina Cie wspiera idziesz gladko przez zycie,dlaczego mialabys nie wierzyc.W zyciu sie wybawilas masz 26 lat czas rozsadniej myslec i wiara tylko Ci sprzyja..mozesz sie pogimnastykowac duchowo majac sale cwiczen czyli komfort zycia.Hiob tez mial wszystko..

    1. Cześć K. 🙂 Niektórzy powiedzą, że trudniej jest WERZYĆ bogatemu i temu co w życiu nie ma pod górkę, a inni, że poszkodowanemu i biednemu… trudno tutaj polemizować. Też pytanie co to znaczy „trudno/łatwo”. Hm? Nie za bardzo też rozumiem co ma do tego okres „wybawienia się”. Zeszło jak grom z jasnego nieba i nie chodzi tutaj o to, że już najwyższy czas rozsądnie myśleć i dorosnąć 🙂 Ja to widzę trochę inaczej.. Dzięki za komentarz K. 🙂

  2. Niedawno podczas dyskusji znajoma powiedziała, że ona nie wierzy w Boga i mimo, że przecież ja mam świadomość tego, że nie każdy w niego wierzy, to w tym konkretnym przypadku coś mnie nagle całkowicie uderzyło i pomyślałam sobie ,, Jak to nie wierzy? To jak ona żyje? ” I potem uświadomiłam sobie jak wiele ja mam w swoim życiu bo wierzę. To właśnie te rzeczy o których pisałaś, szczęście i świadomość tego, że żyję po coś. Ale też możliwość zwrócenia się do Boga kiedy jest źle, modlitwa i wiara, że On ma swój plan i mi pomoże, bo nie jestem sama.

    1. Aniu przepraszam, że dopiero odpisuje, ale chwilowo strona była nieaktywna. Dziękuję za komentarz 🙂 Jest dokładnie tak jak mówisz… bardzo szkoda mi osób, które wiary i jej cudów nie doświadczają. Módlmy się, aby jak najwięcej osób poznało prawdziwego i dobrego Boga:)
      Wszystkiego dobrego 🙂
      Twoja M.

    1. Daria 🙂 Bardzo Ci dziękuję za takie słowa. To ja się cieszę, że mogę dzielić się tym co przeżywam i myśle z innymi, czyli również z Tobą. Zaglądaj do mnie czasem 🙂 Miłego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *