Początek podróży w nieznane


Dusza, Felietony DUSZA, Felietony UMYSŁ, Podróże, Umysł / sobota, Sierpień 4th, 2018

Kochani moi czytelnicy! 🙂 Mam dla Was coś zupełnie nowego. Od dłuższego czasu planowaliśmy z Maciejem kupno van campera, którym moglibyśmy zwiedzić cały świat i jeszcze trochę. Poszukiwania trwały dość długo. Około 7 miesięcy zajęło nam znalezienie Jagódki – czyli naszego camperka, ale w końcu UDAŁO SIĘ!  Marzenie powoli się spełnia.

Mimo kilkomiesięcznych przygotowań w naszych głowach, zupełnie inaczej sprawa wygląda kiedy dochodzi do praktyki. Jak z tą wodą w camperze? A prąd? Co zabrać? Co jest najbardziej potrzebne? Te i wiele wiele innych pytań wciąż pozostawały bez odpowiedzi, dopóty dopóki ku naszym oczom, na podjeździe w moim domku nie stanął van <3

Sprawy nabrały ogromnego tempa, ponieważ zakupu dokonaliśmy dwa dni przed planowanym wyjazdem. Dlaczego nie mogliśmy go przełożyć? Maciej miał obronę magisterską w Mediolanie, a po drodze, na południu Polski mieliśmy wesele znajomych, więc wyjazd w sobote rano był nieunikniony.

Szalonych 48 godzin

48h na przygotowania do wyjazdu na około 6 miesięcy… było stresująco. Ja osobiście mogę żyć krótkotrwale w takim tempie i czerpać z tego radość, ale jak się okazuje niewiele osób tak potrafi. Stres to zazwyczaj wróg, a nie mobilizator. Odbiera racjonalne myślenie i przyćmiewa miłość. Chyba należy się z nim zaprzyjaźnić, aby umieć funkcjonować pod jego wpływem, a nie udawać, że go nie ma, ale o tym innym razem.

Było nerwowo i mimo spełnienia marzenia, pojawiły się kłótnie. Nie będę koloryzować…. było mi z tego powodu bardzo przykro, ale widocznie tak miało być, co nie? Może dało się tego uniknąć, a może nie 🙂 Akceptacja przede wszystkim.

Powracając do przygotowań. Papierologia, wybór odpowiedniego OC i AC i pytanie czy w ogóle obecnie ponosić takie koszta, skoro czeka nas multum wydatków, a jak wiadomo skarbonka nie jest bez dna. Oddaliśmy Jagódkę do mechanika na cały dzień, w między czasie ogarniając inne sprawy: pakowanie, przygotowanie rowerów i zakup najpotrzebniejszych rzeczy: butla z gazem, wąż ogrodowy do pobierania wody, środki czystości czy odpowiednie narzędzia. Wszystko to i wiele innych było naprawdę niezbędne. Działamy, czas goni. Rodzice się denerwują, my się denerwujemy czy wszystko zdążymy przygotować. Maciej w między czasie kończy swoją magisterkę: drukuje, projektuje plansze i robi makietę. Wszystko na wariackich papierach. Ja postanowiłam rozpocząć studia psychologiczne online :):):) !!! więc musiałam złożyć wszystkie papiery, ponieważ semestr zaczyna się jak będziemy w podróży.

OK, VAN na podjeździe, 1 dzień do wyjazdu. Od czego zacząć? Od sprzątania! Był tam straszny syf. 3 kobitki spędziły w nim 4 godziny, a gdyby było więcej czasu podejrzewam, że zostałybyśmy tam dłużej. Każda półka do wyjęcia, szafka do umycia, podłoga do wyszorowania, lodówka do wyczyszczenia. Z minutki na minutę zapach stawał się coraz ładniejszy, a my coraz bardziej zmęczone. Nastał wieczór, zaczyna robić się ciemno, a w camperze jeszcze nic nie poukładane, Maciej nie do końca spakowany… jakaś masakra na kółkach. Wyjazd planowany był na 6 rano, aby zdążyć na wesele naszych znajomych. Jednak kiedy jeszcze o 2 w nocy pakowaliśmy potrzebne rzeczy, wiedzieliśmy, że niestety nie zdążymy na ceremonię 🙁

Zupełnie nie wiedziałam ile mam wziąć rzeczy. Jak bardzo pakowny jest van? Okazało się, że mieści się w nim o wiele więcej niż myśleliśmy. Teraz jesteśmy zdania, że tej przestrzeni mogłoby być zdecydowanie mniej. Im mniej masz rzeczy, tym mniej problemów ciągniesz ze sobą tak naprawdę.

Ta wyprawa to test. Zarówno ja, jak i Maciej mamy po raz pierwszy do czynienia z życiem w podróży. Wszystkiego będziemy uczyć się na bieżąco i razem. To chyba będzie najpiękniejsze. Coś co dwójka osób może doświadczać wspólnie od zupełnego początku. Tu nie ma nauczyciela i ucznia. To musi być przyjaźń i kochanie. Współpraca 24h. Inaczej, polegniemy 😛

Planowany powrót?

Najpóźniej wracamy na święta, a później chcielibyśmy ruszyć gdzieś dalej. Zobaczymy co przyniesie nam życie. Nie chcielibyśmy nic planować, a już na pewno do żadnych planów się nie przywiązywać. Przygodę rozpoczynamy od Włoch. Czujemy się tu jak w domu, język jako tako nam znany, no i nie ma co ukrywać, jest to jeden z najpiękniejszych krajów na świecie. Dobry START 🙂

Czego oczekuję?

Chciałabym nic nie oczekiwać, choć jest to bardzo trudne. Mam pewne wyobrażenie nas w świecie. Widzę Macieja i mnie, którzy pokonują swoje słabości stając się coraz lepszymi ludźmi. Jestem po pierwszych parenastu dniach w jagódce i już wiem, że była to najlepsza decyzja z możliwych. Na prawdę możemy się sporo nauczyć, bez żadnej napinki. Życie w vanie uczy pokory i cierpliwości. Jak Ty chcesz przejść ktoś inny musi poczekać. Cały czas trzeba coś przekładać i układać, sprzątać regularnie prawie każdego dnia. Uczysz się oszczędności wody i prądu oraz współpracy z Twoim wspólnikiem w podróży. Coraz mniej oczekujesz, tylko bierzesz co masz. Pokonujesz swoje demony. Masz do tego idealne otoczenie. Zmierzasz się z nimi face to face i starasz się dogadać. Są nerwy, ale może zaistnieć również prawdziwa i czysta miłość pozbawiona złości i nerwów. Przygodę z moją bez dwóch zdań miłością czas zacząć. Trzymajcie za nas kciuki. Byłabym wdzięczna za każde wsparcie duchowe. Modlitwa i opieka aniołów są tu podstawą. Każdy dzień rozpoczynam od wspomnienia z dzieciństwa: „Aniele Boży Stróżu Mój…”. Pamiętacie?

Chciałabym wykorzystać dany mi czas w spokoju. Bez żadnych ciśnień, bez kłótni i z maksymalnym luuuzem. Chciałabym czuć swoją duszę i rozwinąć skrzydła w prawdziwej miłości opartej na zaufaniu i czystości emocji. Bez lęków, bez zniechęcenia i lenistwa. Żyć tak, jak przykazuje moje i nasze powołanie. Żyć w ten sposób, w jaki jest mi dane i nie oczekiwać niczego więcej. Nic poza tym co mam TU I TERAZ, co zostało mi dane w obecnej chwili. Nie myśleć, że coś muszę, nie ROZMYŚLAĆ, a szaleć i działać spontanicznie. Wiem, że czasami należy coś zaplanować i zadbać w sposób bardziej przemyślany, ale tylko czasem. Więcej życia chciałabym byśmy spędzili po prostu razem w spokoju, bez złych energii… pełni pewności, że najlepsze jeszcze przed nami

Niech strzegą nas Anioły. Niech jeden będzie zawsze na przodzie camperka, a drugi na końcu. A może niech będzie ich kilka. Będziemy bardziej bezpieczni. Panie Boże, proszę miej nas w swojej opiece i naucz nas dostrzegać to czego nie widzimy gołym okiem. Naucz nas współpracy i cierpliwości, abyśmy potrafili zwalczać to co złe, abyśmy dostrzegali swe wady i potrafili sobie z nimi radzić. Stawiaj na naszej drodze samych dobrych ludzi i przeciwności, które sprawią, że staniemy się lepszymi ludźmi. Ty wiesz najlepiej co powinniśmy robić i gdzie jechać. Kieruj tak kierownicą i umysłem Macieja, aby zawsze doprowadził nas do odpowiedniego miejsca, w którym będziemy bezpieczni. Miej w opiece również nasze rodziny, które martwią się o nas każdego dnia. Spraw, aby i dla nich ten czas był przyjemny oraz spokojny. Dziękujemy za wsparcie i gratulacje od wszystkich znajomych. Daj im wszystkim siły w ich codzienności i otocz miłością proszę. Za to wszystko co dla nas przygotowałeś, co już spotkaliśmy i co jeszcze przed nami bardzo dziękuję.

Amen. Twoja zalatana ostatnimi czasy Margaritka.

Początek podróży w niesnane

6 Replies to “Początek podróży w nieznane”

  1. Dodajesz odwagi .. chęci aby walczyć o to co inni próbują wmówić ze jest niemożliwe , ze bez sensu ,po co .. też rozpoczęłam przygodę , mniej ekstremalną ale tez właśnie w niej musimy się zmierzyć z mężem z różnymi przeciwnosciami, z oszczednosciami , z wyrzeczeniami.. latami żyliśmy w wygodzie, wiec jest to dla nas ogromny rozwój Ale i wiadomo stres , modlę się o to by Pan Bóg pomógł nam rozwinąć skrzydła a nie chować się za strachem i niepewnością ,wiem ze Bóg zawsze nam pomoże , najważniejsze to się nie poddawać strachu, po prostu zaufać.. I oczywiście dawać od siebie ile tylko się da .. dziekjue Ci za wszytsko Margaritko,czuje jakbym Cię znała latami ,każde słowo które tu czytam jest jakbym wyjęte z mojej duszy♡ dziekjue Ci za Twoje starania,za to ze chcesz się tym dzielic .Będę Was mieć w swoich modlitwach.

    1. Czesc Kochana A. Skad jestes? Z checia bym sie z Toba spotkala na zywo. Dusze powinny sie ze soba laczyc ! 🙂 co ty na to? Bardzo Wam kibicuje w waszym rozwoju. Czasami ograniczenia do tego prowadza takze wiem ze jestescie na dobrej drodze , a co najwazniejsze Razem:) w milosci. Amen? AMEN HEH buziaczki dla Ciebie i meza.

  2. Cześć Margerita! Pewnie mnie nie pamiętasz. Ostatnio widzieliśmy się i rozmawialiśmy na trasie do Jasnej Góry. Teraz pisząc te słowa do Ciebie też jestem w drodze na Jasną. „Mama czuwa, Mama wie … ”
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *