PRZYTYŁAM – i co teraz, czyli PERFEKCJA


Ciało, Dusza, Felietony CIAŁO, Felietony DUSZA, Felietony UMYSŁ, Umysł / środa, Maj 8th, 2019

Czym jest perfekcja? Obserwuje siebie i innych, obserwuje swoje wnętrze i coraz częściej widzę jak trudno mi zaakceptować swój NIE perfekcjonizm. Z drugiej strony jednak coraz częściej odczuwam jak bardzo on mnie wypalał – nie tylko mnie, ale i moich najbliższych. Już nie chcę być idealna, już mam tego dosyć, ale mimo to trudno jest mi się poruszać po obszarze jakim jest bycie średnim, bo przecież w mojej głowie BYCIE ŚREDNIM to znaczy bycie nijakim, słabym, kimś kto mało co osiągnął.

Muszę sobie to wszystko poukładać w głowie, więc piszę. Ostatnio sporo przytyłam. Dla mnie sporo to jakieś 7kg. Dla kogoś to nic takiego, dla innego załamka, a dla mnie? Już sama tak naprawdę nie wiem. Za każdym razem kiedy teraz patrzę w lustro zastanawiam się skąd tyle negatywnych myśli w mojej głowie o mnie samej. Naprawdę tylko przez to, że przybrałam pare kilo?

Czy to jest definicją fajnej lub niefajnej osoby? Czy to jest właśnie moją definicją szczęścia? Czy naprawdę jestem taka płytka? Boże broń!

Patrząc na siebie w lustrze, zakładając kolejną pare spodenek z tamtego roku nie mogąc się dopiąć… co ja wtedy myślę? Jestem dla siebie straszna w ocenie, bardzo surowa, traktująca siebie co najmniej FATALNIE. I serio to jest tylko i wyłącznie przez to jak wyglądam? Serio, to jak wyglądam w lustrze, jak się prezentuje, jak patrzą na mnie inni lub czy ktoś powie „oo schudłaś, dobrze wyglądasz” definiuje to jak ja się czuję? Zupełnie mnie to nie zadowala, aby opierać swoją wartość na tym, po pierwsze – kto co o mnie pomyśli, a tym bardziej na cyfrze, którą wskazuje waga. Myślę, że głupie, ale i tak strasznie ciężko wyjść mi z tego błędnego koła. Nieustanne dążenie do perfekcji strasznie wypala i stopniowo wykrusza z nas życiową energię. Na początku nie zauważanie później oraz bardziej odczuwalnie…. Bo przecież energii nie mamy bez granic.

Pytanie – po co w ogóle być perfekcyjnym?

Co kieruje ludźmi, którzy dążą do perfekcji? Dlaczego chcemy być idealni? Dlaczego wciąż się staramy i nigdy nie jesteśmy w 100% zaspokojeni? Dlaczego trudno się cieszyć z drogi, bo już myślimy o celu, a kiedy go osiągniemy szukamy kolejnej drogi? Co nami kieruje? Co jest motywacją perfekcjonistów?

1)Wydaję mi się, że przede wszystkim CHĘĆ BYCIA ZAUWAŻONYM oraz DOCENIONYM przez innych. Zaspokajamy swoje ogromne wewnętrzne pragnienie bycie dostrzeżonym przez otoczenie, bo kiedyś nie byliśmy „widzialni” dla kogoś. Bycie przeciętnym oznacza –NIE ZAUWAŻENIE, bycie pominiętym, co oznacza bycie samotnym. A kto chce być samotny? Za wszelką cenę staramy się zatem iść w naszą perfekcję, bo wtedy czujemy się bardziej kochani. Pytanie, które warto zadać: KTO NAS NIE ZAUWAŻYŁ? I CZY WRATO WALCZYĆ O BYCIE ZAUWAŻONYM? Co daje mi fakt bycia „oklaskiwanym” lub pochwalonym? Czy wartość z tego jakim po prostu jestem człowiekiem nie bierze się z naszej głębi i z naszego bycie PO PROSTU – bez względu na pracę zawodową czy wygląd zewnętrzny.

2) Dlaczego jeszcze staramy się być tak bardzo idealni? Bo boimy się OCENY INNYCH. Przygniata nas fakt, że ktoś może nas nie polubić, że ktoś pomyśli: „ale przytyła…”, co się z nią stało. Ciężar oceny, który w sobie nosimy jest na tyle duży, że wolimy katować siebie dietami, sportem i wysokim stanowiskiem. Oczywiście wszystko to jest super, jeśli mamy ODPOWIEDNIĄ MOTYWACJĘ. Odżywiać się zdrowo, uprawiać sport, czy rozwijać zawodowo jest super, ale jaka jest moja motywacja? Aby zaimponować innym, czy rzeczywiście to jest dla mnie? Czy rzeczywiście sprawia mi radość to co robię? Czy robię to, aby się przypodobać?

Idealna sylwetka

Jeszcze pare miesięcy temu miałam kratę na brzuchu i podniesiony tyłeczek – moja figura (z całą skromnością) mogłaby się znaleźć na okładce Women’s Health.

I nie mówię, że nie chcę o siebie dbać, że chce być gruba, że nie chcę jeść zdrowo, czy nie uprawiać sportu. Chcę, aby to wszystko było z dobrej intencji. Bardzo chcę zaakceptować siebie taką jaką jestem obecnie z fałdką na brzuchu, z moim kochanym Misiem i grubszymi udami i dopiero wtedy podjąć decyzję o chudnięciu.

Nie chcę chudnąć, gdy siebie nie lubię, a momentami wręcz biczuję w głowie. Czuję jaka jestem dla siebie FATALNA, tylko, że już naprawdę nie chcę taka dla siebie być. Powiem Wam szczerze, że strasznie dużym dla mnie zaskoczeniem i KROKIEM NA PRZÓD w tym temacie jest to, że w ogólę chcę siebie taką zaakceptować. Wcześniej wydawało mi się to na tyle niemożliwe, że w ogóle nie wyobrażałam sobie przybrać więcej niż 2kg, a jeśli już tak się działo to pojawiała się natychmiast ogromna chęć powrotu do upragnionej cyfry. Tym razem otwieram się na siebie NIEIDEALNĄ, Z NIEIDEALNĄ WAGĄ, NIEIDEALNYMI CECHAMI i dopiero wtedy podejmuje działanie. Oczywiście życie nie jest czarno-białe i w swoich doświadczeniach miałam różne podejście do siebie i swojej wagi: raz większa akceptacja, a raz mniejsza. Różnie to bywało.

Perfekcja hmm… chcę być coraz lepszą wersją samej siebie.. dbać o swą duszę i ciało, ale czy muszę być w tym idealna? Szukam przestrzeni w sobie, w której widzę przeciętność… i jak się z tym czuje?

Tymczasem przedstawiam Wam siebie i moją obecną fałdkę, czyli MISIA MEGO 🙂 <3

perfekcjonizm

2 Replies to “PRZYTYŁAM – i co teraz, czyli PERFEKCJA”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *