Światełko


Dusza, Felietony DUSZA, Umysł / piątek, Marzec 3rd, 2017

Chyba każdy ma w swoim życiu TĄ osobę. Przyjdzie, uśmiechnie się, przytuli, spojrzy, napisze. I choćby świat się walił, od razu lepiej się czujemy. Niektórzy mają ich więcej, niektórzy mniej. Od nich czerpiemy energię, obserwujemy, naśladujemy. Czasami są to osoby, które pojawiają się nagle i tylko na chwilę. Innymi razy na dłużej. Na zawsze. Pomogły nam w jakimś konkretnym etapie życia i się ulotniły: gimnazjum, studia, pierwsze dni w pracy, w nowym mieście. Ulotniły, ale to nie szkodzi, przecież były wtedy kiedy ich potrzebowaliśmy kiedy mieli być. Ja też się pojawiam i znikam. Ulatniam. Ale to nie szkodzi, przecież byłam wtedy kiedy miałam być 🙂 Bo kiedy gaśnie jedno światełko, wkrótce pojawia się kolejne.

Jedni dla drugich jesteśmy właśnie tym światełkiem, często nie zdając sobie z tego sprawy. Bliscy dla bliskich, obcy dla obcych.

 

Świąteczne światełka

Jestem ogromną fanką świąt Bożego Narodzenia: kolędy, choinki, pierniczki. Ten, kto mnie dobrze zna, wie, że mam bzika na tym punkcie i święta najchętniej obchodziłabym 2 razy do roku. Zawsze z nutką zazdrości oglądałam fimy amerykańskie, gdzie rodziny dekorowały swoje domy na coroczne konkursy pt: „Najlepiej udekorowany dom na święta”. Niestety w moim rodzinnym mieście coraz mniej widocznych tego typu sygnałów. Pamiętam jak byłam mała i jeździliśmy do dziadków na wieś. Po drodze z moim bratem liczyliśmy ile domów jest świątecznie oświetlonych. Ten, kto po swojej stronie naliczył najwięcej, wygrywał. Z tego co pamiętam oświetlonych domów było mnóstwo, ale z roku na rok coraz mniej. Dlaczego? Gdzie się pojawiły wszystkie światełka?

Kiedy w tym roku wracałam do domu na święta miasto było naprawdę szare. A przecież już lada moment szykowała się duża impreza – Jezus, jak każdy z nas, obchodzi urodziny i chce z nami świętować 😉 A my? Gasimy Jego światełka…

Jakbyś się poczuł, gdyby ktoś bliski w końcu przestał obchodzić Twoje święto i skupiał się na czymś zupełnie innym? Zakupach, prezentach, sprzątaniu, ale nie Tobą? Zadaje więc pytanie: gdzie są NASZE światełka?

Wjeżdżając do miasta z moją drugą połówką, powoli zbliżając się do domu, oglądaliśmy gdzie niegdzie przebijające się ozdoby świąteczne. Nagle zobaczyliśmy coś, co pamiętamy do dziś. Coś, co w tamtym momencie było naszym światełkiem. Dla większości błache, ale wtedy wywołało ogromne uśmiechy na naszych twarzach ;) Co to było? Balkon! Na tle ponurego i smutnego miasta był TEN BALKON. Miałam wrażenie, że widzi go każdy znajdujący się w odległości 1 kilometra. Cały oświetlony, jakby w środku odbywała się jakaś duża impreza. Jeden oświetlony balkon na tle kilkudziesięciu nieoświetlonych. Nasze światełko … dosłownie i w przenośni.

To tak jak z ludźmi – pomyślałam. Kto z nas nie miał do czynienia z grupą niemiłych i złośliwych osób (np. w środowisku pracy), wśród których pojawiła się jedna, wyciągająca do Ciebie rękę? To właśnie jest to światełko. I wiecie co … te pojedyncze światełka jakoś sklejają ten świat do kupy. Tworzą jakby cały łańcuch.

Bo znajdzie się osoba, która się uśmiechnie wśród nieuśmiechniętych, która powie wierzę w Boga, kiedy wszyscy mówią nie wierzę, która powie „nie”, kiedy wszyscy mówią „tak”, pójdzie w lewo, gdy większość skręca w prawo, poda rękę, kiedy wszyscy mają je w kieszeniach.

Po prostu zrobi to co podpowiada serce – nasz Organ Myślenia, nie dając się stereotypom, pozorom i lękom. Zrobi to, co powinnien zrobić każdy z nas, czyli qyjmie rękę z kieszeni. Bo kto powiedział, że tam gdzie idzie większość jest dobrze? Spójrzmy tylko gdzie ta grupa zmierza, gdzie zmierza nasz świat i wtedy podejmijmy decyzję.

I co … idziemy za nimi?

 

Kolęda

Dość często słyszy się ostatnio narzekanie na księży, że kłamią, chcą tylko pieniędzy, pedofile, złodzieje, itp. W tej kontrowersyjnej grupie są różni ludzie. Źli i dobrzy. Tak jak wszędzie. Jednak kiedy zaczęłam poznawać ich bardziej, zauważyłam, że są w tej grupie także ŚWIATEŁKA 😉 !!! I to oni trzymają ten system. Dużo osób krytykuje tradycje kolędy – ksiądz chodzi od domu do domu, wchodzi na 5 minut, bierze pieniądze i wychodzi. Myślę, że kolęda w dużej mierze zależy od nas samych i od tego jak się do niej przygotujemy.

Moja ostatnia była godna pochwały dla księdza, który nas odwiedził. Przyjechał na drugi koniec miasta, poźnym wieczorem w niedziele i spędził z nami ponad 2 godziny. Ciekawe rozmowy, możliwość zadawania pytań, brak stereotypowej „spiny” i przymusu zapłaty. Mimo, że na swojej drodze spotkałam różnych księży chcę pamiętać tylko światełka. Chcę pamiętać tą kolędę, a nie żadną inną.

 

Nie chcę skupiać się na tym co złe, bo to bardzo proste. Spróbuję skupiać się tylko na tym co dobre. Na ludziach, których spotykam, na wiadomościach, które oglądam i czytam, na opowieściach, które słyszę. Wyciagam tylko to co dobre i staram się zapamiętać.

 

Dołączysz do mnie? Przekazujmy razem dobro, a nie zło. Przekazuję dalej światełko. Co mi po tym, że będę je pomijać i cyklicznie wracać do zła? NIC.

Bądźmy więc wszyscy światełkiem dla innych, którzy tego potrzebują bardziej niż my. Bądźmy jedynym świecącym balkonem. Osobą, która wyciąga rękę. Księdzem, który ma czas na prawdziwą rozmowę. Łatwo jest od kogoś wymagać. Jeszcze łatwiej się złościć, jak ktoś przestanie świecić i już nie dodaje nam otuchy. Najtrudniej jednak jest zacząć od siebie, zacząć świecić i zarażać innych, ale WARTO, warto, warto! 🙂  Uśmiechnij się i podaj rękę.

 

Wasza M.

Ps. Nasuwa Ci się jakaś myśl? Napisz do mnie. Chcesz pogadać? Napisz do mnie. Chcesz napisać jedno zdanie. Śmiało. Jestem dla Ciebie, a Ty dla mnie:) organmyslenia@gmail.com

4 Replies to “Światełko”

  1. Tak tak tak! Świetny post. Każdy z nas ma takie osoby, które są dla nas niczym drogowskazy, rozjaśniają drogę, gdy jest tak ciemno, kiedy nie wiemy co dalej i podają dłoń. Uwielbiam książki Reginy Brett, polecam też dziennik. A to co piszesz coraz bardziej mnie inspiruje. Jeśli znajdziesz chwilkę – wpadnij: https://kredkikarotki.wordpress.com/
    Pamiętam też „światełko” w oczach serialowej Magdy M 😀 😉

    1. Cześć E:) Dziękuję za komentarz. To właśnie Regina mnie zainspirowała do założenia bloga!Uwielbiam jej felietony. Na pewno zajrzę na Twoją stronę… też felietony? Dziękuje, że do mnie wpadłaś i liczę, że będziesz stałym gościem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *