Stworzenie świata


Dusza, Felietony DUSZA / niedziela, Kwiecień 2nd, 2017

Kiedy zakładałam tego B(l)oga myślałam o jednym: „Chcę zmieniać ludzkie serca” . Tak zostało do tej pory. Moim marzeniem jest, aby napisane przeze mnie teksty dodawały wiary, motywowały, inspirowały każdego na swój indywidualny sposób. W związku z tym, aby nie było za bardzo jednostajnie i monotematycznie, od czasu do czasu chciałabym podrzucać Wam jakieś ciekawe przypowieści, fragmenty filmów, wywiady. itp. Moim celem jest wybieranie jak najciekawszych treści, które będą zarówno dla mnie, jak i dla Was inspiracją do lepszego działania i wiary w siebie. Dlatego dziś zaczynamy przypowieścią o winnicy… zapraszam do uważnego czytania 😉

 

„Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?
(Mt 21, 33–39).”

 

Wydawać by się mogło, że czytamy o winnicy, ale tak naprawdę jest to wielka metafora. Bóg to owy gospodarz. Już na początku możemy być zaskoczeni, bo kto od razu po wybudowaniu swojego skarbu – winnicy, oddaje Go w obce ręce, bez niczyjej kontroli? Przecież to nieludzkie. Można by pomyśleć naiwność. Jednak tutaj jest mowa o czymś zupełnie innym. O prawdziwej miłości. Bóg w całej swojej słabości do człowieka, którego bardzo kocha, obdarowuje go wszystkim co ma. Robi to z bezgranicznym zaufaniem i szacunkiem, dlatego nie ingeruje w naszą wolną wolę, czyli w tym wypadku wolę rolników. Wyobraźcie sobie, że kochacie kogoś tak bardzo, że nawet w najmniejszym stopniu nie chcecie zabrać mu jego wolności. Nawet jeśli popełnia błędy to z szacunku do niego, nie chcecie go w żaden sposób ograniczać. Tak właśnie działa w nas Bóg. Siedzi cichutko i się nie odzywa, cały czas mając nadzieję, dając nam kolejne szanse, podsyłając kolejne sługi. Mimo naszego złego postępowania, gospodarz daje nam ponownie szanse, z której nie korzystamy. Wydawać by się mogło, że czytaliśmy o winnicy,ale tak naprawdę to wielka metafora założenia świata.

Spróbujmy postawić się w sytuacji rolników. Dostaliśmy w posiadanie coś bardzo cennego, ale osoba, która nam to wręczyła jest daleko i nie może nas kontrolować. Ciężko pracujemy, właściciel wyjechał i wydaje się nie szanować swojej własności, więc dlaczego mam ją szanować? Do tego wszystkiego gospodarz sprawia wrażenie naiwnego i słabego, więc myślimy, że nie zaszkodzi zaryzykować przejąć wręczoną nam rzecz (w tym wypadku winnicę). Zbadamy go i będziemy wiedzieli jak postępować następnym razem. I tutaj spróbujmy się zastanowić, czy nie tak właśnie postępujemy każdego dnia? Wystawiając Boga na próbę jak rolnicy? Czekając na Jego reakcję?

W końcu zbliżam się do myśli, która najbardziej chwyciła mnie za serce. Każdy z nas może Bogu powiedzieć nie. Nie jesteśmy zobowiązani w żaden sposób do uważnego słuchania i wykonywania poleceń. Nic nie musimy. On, ponieważ nas stworzył z miłości dał nam coś tak magicznego jak WOLNA WOLA i to właśnie ona definiuje człowieka. Możemy sami zdecydować, czy mówimy Bogu nie, czy tak. Podobnie jak rolnicy, wielu z nas fałszywie odczytuje relacje z gospodarzem, czyli Bogiem. Sprzeciwiamy się, wystawiamy Go na próbę, łamiemy nasze zobowiązania, popełniamy grzechy i zauważamy, że uchodzi nam to na sucho, bo nic złego się nie wydarzyło. Co to znaczy? Że Bóg nie jest wystarczająco silny? Nie jest dobry? Oddalam się od Boga, ale nadal jestem zdrowy, bardzo szczęśliwy, mam prace, rodzinę, nie doznałem jakiegoś życiowego niepowodzenia, więc dlaczego mam zmienić swoje postępowanie. Po co mi Bóg? To mi się opłaca. Na początku jeszcze odzywają się w nas wyrzuty sumienia, ale w końcu znikają. W takiej sytuacji wielu rozwiązuje problem Boga stając się ateistami lub po prostu – co jest najczęściej stosowaną metodą – usypiają Boga w sobie. Co to znaczy? „Zaniedbujemy modlitwę, modlimy się banalnie, powierzchownie, z czasem zaniedbujemy modlitwę w ogóle, porzucamy ją, przestajemy się spowiadać, uczestniczyć w Eucharystii i — nic się nie dzieje. Naiwnie możemy myśleć, że porzucając modlitwę mamy trochę więcej czasu i spokojniejsze życie.” Nic bardziej mylnego. Bóg – jako nasz gospodarz – bacznie obserwuje i czeka na Ciebie, aż do niego wrócisz, albo w końcu się do niego zwrócisz. Wrócisz, bo już byłeś w Jego posiadaniu w momencie stworzenia. On nie będzie ograniczał Twojej wolności, bo nas za bardzo kocha, więc do niczego Cię nie zmusi.

Bóg to nasz gospodarz, Zanim następnym razem powiesz Bogu nie, przypomnij sobie przypowieść o rolnikach i gospodarzu. Nie bądź takim złym rolnikiem, który wystawia Pana Boga na próbę. Pamiętaj, że jesteś wolnym człowiekiem, który może powiedzieć tak lub nie. Liczę na Ciebie, że posłuchasz swojego organu myślenia i przy najbliższej okazji, powiesz w swoim sercu TAK!

Twoja M.

PS. W powyższej interpretacji w dużym stopniu sugerowałam się materiałem z witryny: http://mateusz.pl/ksiazki/ja-cd/ja-cd-319.htm.

2 Replies to “Stworzenie świata”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *