Wyrzuty sumienia


Felietony UMYSŁ, Umysł / niedziela, Kwiecień 30th, 2017

Ostatnio zastanawiałam się nad bardzo ciekawym i ciągle nie odkrytym stanem naszego umysłu, czyli wyrzutami sumienia. Postawiłam sobie kilka pytań, starając się znaleźć proste i nieskomplikowane odpowiedzi. Doszłam do wniosku, że nie będę pisać o naukowym aspekcie tego stanu, ale o tym jak z naszym sumieniem można sobie poradzić na co dzień.

 

Pytanie pierwsze: Kiedy wyrzuty sumienia są dobre?

Nie odkryję Ameryki pisząc, że wyrzuty sumienia nie kojarzą z czymś przyjemnym. Jak tylko o nich słyszymy od razu przed naszymi oczami objawia się goła prawda. Widzimy popełnione błędy, przed którymi nie ma już ucieczki oraz nas samych pogrążonych w smutku. Jakby tego było mało, samo nazewnictwo również do najprzyjemniejszych nie należy. Słowo „wyrzuty” aż prosi o lament, a „sumienie” kojarzy się z popularnym pytaniem, który słyszymy czyniąc coś złego: „Gdzie twoje sumienie?!”. Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że z wyrzutów sumienia nie należałoby się cieszyć, a wręcz przeciwnie – zamknąć się samotnie w pokoju i ubolewać nad słabością swojego charakteru. Pójdźmy zatem trochę głębiej. Może niektórych zaskoczę, ale dla mnie wyrzuty sumienia to coś nadzwyczaj dobrego.  Kimże bym bez nich była? Jakbym postępowała? Kiedy budzi się w nas sumienie znaczy, że nie jest z nami aż tak źle. Ktoś nad nami czuwa przekierowując nasze uczucia i myśli na odpowiedni tor. To sygnał, że mamy szansę na poprawę swojego zachowania przy następnej okazji. Wiemy, że popełniliśmy błąd i chcemy uniknąć go w przyszłości. Wyrzuty sumienia komunikują nam, w którym momencie przekraczamy dobre granice naszej osobowości. To one pozwalają nam żyć w zgodzie z naturą i z nami samymi. Dzięki nim MOGĘ BYĆ LEPSZA.

 

Pytanie drugie: Kiedy wyrzuty sumienia są złe?

Wyrzuty sumienia mogą, ale nie muszą być dobre. Wszystko zależy od naszego podejścia i siły charakteru. Załóżmy, że mam wyrzuty sumienia z powodu kłótni z mamą. Kiedy czuję, że źle postąpiłam, jestem smutna i niezadowolona ze swojego zachowania. Nie mogę się na niczym skupić, bo każdy cel jest przysłonięty rozmyślaniem nad popełnionym błędem . W rezultacie trudno jest mi wyciągnąć z tej sytuacji lekcję, bo przechodzę etap użalania się nad sobą i nikt nie ma prawa mi w tym przeszkodzić. Jestem na tyle zawzięta w walce o „etap użalania się” , że mogę zranić bliską mi osobę niosącą pomoc. W ten sposób wyrzuty sumienia się nawarstwiają. Sama jestem odpowiedzialna za dokładanie sobie kolejnych stanów emocjonalnych, które nie pomagają odbić się od dna. Zapętlam się i coraz trudniej jest mi się wydostać z kręgu niezdrowych wyrzutów sumienia.
To był przykład wyrzutów sumienia, które mają negatywny wpływ na nasze życie. W tej sytuacji doskonale widać słabość charakteru i chęć poddania się popełnionemu błędowi. Nie mamy ochoty wyciągnąć wniosków, bo nie widzimy w tym żadnego sensu. Jedyne o czym myślimy to o beznadziejności naszej osoby, która nie była w stanie zapanować nad emocjami.  Kiedy tą sytuację mielibyśmy obrócić w zdarzenie z dobrymi wyrzutami sumienia, należałby już w pierwszym etapie rozwoju wydarzeń zwrócić uwagę na popełniony błąd, przyznać się do niego najpierw przed sobą, a następnie przed osobą, którą zraniliśmy. W większości tego typu sytuacji czas działa na naszą niekorzyść, ponieważ sami poddajemy się próbie wejścia w ten niezdrowy krąg wyrzutów sumienia. Po co się pogrążać?

 

Pytanie trzecie: Jak nad nimi zapanować?

Przede wszystkim – nawiązując do poprzedniego felietonu – nie ma ideałów. Każdy z nas popełnia błędy i nie należy się tym zanadto przejmować. Większość ludzi ma tendencję do wyolbrzymiania swoich wad i bagatelizowania zalet, szczególnie kiedy dopadają nas wyrzuty sumienia. Jeśli zdajemy sobie sprawę, że zbliżają się one do nas nieuchronnie możemy przygotować się na ich przyjęcie. Jak?  Skoro wiesz, że przyjdą, to znaczy, że zdajesz sobie sprawę z popełnionego błędu. Zamiast pogrążać się w dołujących myślach i unikać konfrontacji z problemem wyjdź na przeciw. Wymaga to odwagi i siły, ale na pewno warto:) Jeśli kogoś zraniłeś – zadzwoń, napisz, zaskocz, przeproś. Jeśli nie ma Cię tam, gdzie powinieneś być – jedź nawet spóźniony, poszukaj najbliższego terminu na  poprawę błędu lub zadzwoń do kogoś, kto tam już jest i porozmawiaj chwilę. Twoje złe wyrzuty sumienia będą bardzo usilnie chciały cię od tych pomysłów odwodzić. Nie daj się, tylko zadaj sobie pytanie: Co mogę zrobić, aby poczuć się lepiej już teraz i naprawić swój błąd? To jest ten kluczowy moment, który zaważy na Twoim przyszłym stanie emocjonalnym i poczuciu własnej wartości.
Oczywiście nie możemy bagatelizować popełnionych błędów, ponieważ mogliśmy kogoś mocno zranić. Musimy wziąć odpowiedzialność za nasze postępowanie i nie ranić jeszcze bardziej. Przecież doskonale zdajemy sobie sprawę, że użalanie się nad sobą nie przyniesie żadnego pocieszenia osobie skrzywdzonej, a mimo to się temu poddajemy. To, czego ta osoba lub dana sytuacja od nas wymaga to akcji i zaangażowania, a nie leżenia.

Trzeba być bardzo czujnym, aby dostrzec granicę między dobrymi, a złymi wyrzutami sumienia. Jeśli czujesz, że jesteś bezwartościowy, głupi, nic nie ważny i nie masz ochoty z nikim rozmawiać to znaczy, że wkroczyły te złe. W takich wypadkach wyznacz sobie określony czas – 30 minut, godzinę – tylko dla Ciebie i na twój smutek. Bardzo ważne, aby po upływie tego czasu wstać i działać. Nie poddać się smutkowi dłużej niż sobie wcześniej ustaliłeś i zrobić coś dobrego dla zranionej osoby – czasami sam uśmiech wystarczy.

 

Pytanie czwarte: Czy będę tego żałowała?

Kolejną rzeczą, która może pomóc w walce ze złymi wyrzutami sumienia jest próba przewidzenia przebiegu wydarzeń. Kiedy znajdujesz się w sytuacji, w której nietrudno jest popełnić błąd, na przykład pełna emocji kłótnia z bliską Ci osobą, spróbuj zamiast na problemie skupić się na pytaniu: „Czy będę tego jutro żałował?”. Z własnego doświadczenia wiem, że to działa. Jeśli tylko pozwolisz, aby to pytanie choć na chwilę wkradło się do Twoich myśli, jesteś na dobrej drodze. Cokolwiek będzie się działo zadaj to pytanie, jakiekolwiek emocje będą w Twoim sercu zadaj to pytanie, nie zważając na słowa wypowiadane przez drugą osobę zadaj to pytanie: „Czy będę tego jutro żałował?”. W ten sposób jesteśmy w stanie przewidzieć przebieg wydarzeń i uniknąć wyrzutów sumienia.

Każdy z nas ma do czynienia z wyrzutami sumienia. Niektórzy bardziej, niektórzy mniej. Są tacy, którym trudno jest nad nimi zapanować i błądzą w kółko oraz tacy, którzy nie przywiązują do nich większej uwagi. Jestem zdania, że każdy dzień przynosi wyzwania, mające na celu rozwijać naszą osobowość: rozmowy, spotkania, spojrzenia, myśli, emocje. Wyrzuty sumienia mogą być kolejnym polem do popisu. Warto nie przejść obok nich obojętnie i wykorzystać kolejną darmową lekcję dla naszej duszy. Powodzenia:)

 

Ps. Jeśli masz ochotę napisz do mnie organmyslenia@gmail.com Z chęcią porozmawiam o wszystkim i o niczym 🙂

2 Replies to “Wyrzuty sumienia”

  1. Dziękuję za bardzo ciekawy tekst. W ogóle niezwykle interesujący jest ten Pani blog. Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki za dalszą twórczość. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *