Zagubiona duszyczka


Dusza, Felietony DUSZA, Podróże / poniedziałek, Sierpień 13th, 2018

Każdy z nas był wychowywany w określony sposób. Uczył się czegoś od małego dziecka. Jak zachowywać się przy stole, czego wolno, a czego nie wolno, kiedy można krzyknąć, a kiedy nie wypada. Takie i inne niuanse wpajano nam dla naszego dobra gdziekolwiek się nie ruszyliśmy. A my pragnęliśmy jedynie miłości… chcieliśmy być wolni.

Byliśmy dziećmi więc wymagaliśmy opieki od świata. Inaczej bylibyśmy totalnie zagubieni. Cały wszechświat i nasze otoczenie uczyło nas dla naszego dobra, jak powinniśmy się zachowywać, by być akceptowalni przez innych, abyśmy za bardzo się nie wyróżniali, nie byli za pewni siebie, abyśmy zamykali oczy, bo w filmie jest scena seksu… „przecież to tylko dla dorosłych”… nie możesz patrzeć, to wielka tajemnica. Dorastamy właśnie z taką świadomością, że coś jest tematem tabu, przewidziane tylko dla określonego grona osób i to też nie w wolności, a w jakiejś bańce, którą trudno przebić nawet najgrubszą szpilką.

Jedni z nas są bardziej chłonni, inni mniej. Jednym rodzice dają więcej swobody, innym mniej. Każdy jest inny i też z czegoś innego się wywodzi. Jedno jest pewne, z reguły, rodzice chcą dla nas dobrze, więc robią co w ich mocy, abyśmy zostali dobrze potraktowani przez świat. Przekazują nam zdobytą przez siebie wiedzę, abyśmy potrafili odnaleźć siebie w naszej przyszłości. To od nas, a nie od rodziców zależy jakie życie wybieram dla siebie. Jeśli jestem inna niż oni, jeśli mam inne priorytety to NIE oznacza, że ktoś z nas jest zły, niedobry, czy nie wiadomo co jeszcze 🙂

Wszyscy jesteśmy OK! Najważniejsza w tym wszystkim jest MIŁOŚĆ i to ona niech kieruje naszymi wyborami, as always 🙂

Dzieci są bardzo różne. Nie jednokrotnie zastanawiałam się jak to możliiwe, że dwójka z rodzeństwa może być tak różna. Dosłownie. Pomijam siebie i mojego braciszka. Znam wiele osób, których brat czy siostra jest zupełnie inną osobowością, a wychowani zostali w „taki sam sposób”. Czy na pewno? Chyba nigdy się nie da wychować dwójki dzieci w ten sam określony sposób. Każdy z nas rodzi się z konkretnym DNA, więc w zupełnie inaczej reagujemy już od niemowlaka na to, co przynosi nam świat zewnętrzny. Nie tak jak brat czy siorka, tylko tak jak ja czy ty.

Jesteśmy JEDYNI W SWOIM RODZAJU i każdy z nas jest wybranym dziełem stworzenia.

Ale powracając do wątku dna i naszych reakcji. Ja reaguje jako dziecko w określony sposób i pociągam za sobą szereg innych reakcji ze strony rodziców czy bliskich. Tym samym tworzy się pewien nawyk. Jeśli obok znajduje się rodzeństwo, ono również wytwarza w sobie pewien nawyk reakcji na to co widzi. Tak buduje się nasz charakter, tak budujemy się my sami. Rodzimy się jako czysta karta, ale pozostajemy nią na bardzo krótko. Już pierwsze głosy i sygnały docierają do nas przenikając komórki naszego ciała. Jesteśmy non stop w procesie tworzenia oraz w procesie zmian, nad którymi w wieku późniejszym możemy przejąć kontrolę. Jesteśmy silni 🙂

Nigdy nie warto obarczać nikogo za to jaka jestem, jaka się stałam lub czego się boje.

NIGDY. Tylko ja i nikt inny nie jest winien moich lęków czy obaw. To ja jestem odpowiedzialna za to jaka jestem. Nie w takiej formie, że obwiniam siebie za moje wady, ale szukam siebie, co mi się podoba, a co nie. Ja lubię to nazywać explore life. Odkrywam siebie powolutku, NIE karcąc siebie za nic. Wiem, że to trudne, mi również przychodzi to z ogromną trudnością, ale praktyka czyni mistrza, więc nie ma co się poddawać i szukać siebie nieustannie.

No właśnie, dlaczego o tym piszę? Bo moja tendencja wkładania we wszystko ogromnego ciśnienia osiągnęła jakieś apogeum. NIC GDZIE JEST CIŚNIENIE NIE BĘDZIE NAM DOBRZE SŁUŻYŁO, nawet jeśli robimy to w dobrej wierze, to prędzej, czy później wyrządzimy sobie krzywdę. Wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Że ja – osoba pragnąca z całego serca <3 LUZU wkłada w wiele wykonywanych przez siebie czynności sztywność. Gdzie tu logika? Presja, rutyna, ciśnienie…

Moje pragnienie jest takie, aby NIE karcić siebie za to, a być w 100% sobą. Z uśmiechem na twarzy obserwować siebie, a nie krzyczeć na siebie. Kochać siebie zawsze, co nie? Do niczego się nie przymuszać, unikać lęku, pisać z pasją, jeść z apetytem, ćwiczyć z miłością, przytulać w wolności… i tego Wam również życzę. Szukania siebie z ciekawością oraz otwartym sercem.

🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *